O wampirach słów kilka

18

Ostatnio na łamach Dziennika pokładowego możecie uświadczyć mojej fascynacji wampirami, której owocami są chociażby recenzje Zmierzchu czy Daybreakers. Ci z Was, którzy znają mnie osobiście, być może zauważyli moje wampiryczne (wampirze?) upodobania w dziedzinie literackiej, filmowej i kulturalnej, ale nie sądzę, żeby ktokolwiek wiedział jaka jest geneza mojej najnowszej pasji. Prawda jest niestety taka, że sam za bardzo nie orientuję się dlaczego nagle zainteresowałem się tradycyjną fantastyką opartą na ludowych wierzeniach i mitach, skoro zawsze wolałem fantastykę naukową i związane z nią bitwy kosmiczne, okręty gwiezdne i zaawansowaną technologię. Wciąż nie darzę sympatią elfów, czarownic, krasnoludów czy nawet wilkołaków, ale pijawki w jakiś tajemniczy sposób zdobyły moje serce. Poszedłem jakiś czas temu do szkolnej biblioteki (ach, te staroświeckie sposoby szukania informacji) i trafiłem na antologię wydaną pod zgrabnym tytułem Opowieści wampiryczne, w której skład wchodzą dzieła takich mistrzów literatury jak Goethe, Gogol czy Tołstoj. Opowiadania są całkiem interesujące, bardzo spodobał mi się Gość Drakuli Stokera i Upiór Tołstoja, ale najbardziej zaintrygował mnie jednak wstęp, który jest istną kopalnią informacji o wampirach.

Hospodar Wład III Drakula.

Larofan wczoraj skomentował moją recenzję Daybreakers: Świt, pytając o naturę prawdziwych wampirów. Tak, zdaję sobie w pełni sprawę z faktu, że wampiry są jedynie stworzeniami mitologicznymi i występują tylko w podaniach ludowych, aczkolwiek musi istnieć jakaś geneza tego wszystkiego. Już darując sobie stwierdzenia, że w każdym micie znajduje się chociażby najmniejsze ziarnko prawdy i pomijając naukowo potwierdzone przypadki wampiryzmu w postaci porfirii, załóżmy, że wampiry przedstawiane w dzisiejszych mediach w rzeczywistości nie istnieją, bo jako takiego prawa bytu nawet nie powinny mieć. Problem pojawia się w miejscu, gdy chcemy zdefiniować wampira, bo pogląd na upiora w dzisiejszych czasach uległ zdecydowanym zmianom od epoki romantyzmu. Może wpierw przedstawię swój pogląd na sprawę, okej? Mój wampir jest krwiopijcą, który nie wzdryga się przed ukąszeniem człowieka i wyssania z niego ciepłej krwi, która jest mu do życia niezbędnie potrzebna niczym woda dla człowieka. Słońce powinno mieć niekorzystny wpływ na wampirzą skórę, delikwent winien być nieśmiertelny i wiecznie tkwić w wieku, w którym został ugryziony; ów ukąszenie przemienia ofiarę w kolejnego wampira. Mimo metabolicznej nieśmiertelności, nasz wampir może zostać zabity w sposób konwencjonalny tudzież kołkiem w serce. Oczywiście nie ma mowy o żadnej zmianie postaci w nietoperza czy wilka albo o strachu przed krzyżem, bo tego nie da się w żaden racjonalny sposób wytłumaczyć (abstrahując już od faktu, że próbuję wyjaśnić istnienie wampirów). Jak jest w dzisiejszym świecie, widzi każdy. Pojawia się mnóstwo dzieł, gdzie wampiry stają się obrońcami biednych ludzi, piją krew zwierzęcą tudzież syntetyczną i starają się żyć w cywilizacji Homo sapiens. Ech.

Ach, ten Edward Cullen.

No, niestety, muszÄ™ przyznać, że moja przygoda z krwiopijcami zaczęła siÄ™ intensywnie przy lekturze Zmierzchu i jego kontynuacji, przez co mam nieco znieksztaÅ‚cone postrzeganie wszystkiego, co jest zwiÄ…zane z wÄ…pierzami (ach, te sÅ‚owiaÅ„skie nazwy!) i ich obyczajami. Ostatnio wydaje mi siÄ™, że powoli mija ogólnoÅ›wiatowy szaÅ‚ na wampiry, który jest owocem wyżej wymiennego Zmierzchu (tudzież Roberta Pattisona) i pożywkÄ… dla licznych seriali, miÄ™dzy innymi Czystej krwi czy Dzienników wampirów, którymi wszyscy siÄ™ niesamowicie podniecajÄ…. Niestety tak siÄ™ zÅ‚ożyÅ‚o, że zainteresowaÅ‚em siÄ™ tÄ… tematykÄ™ w dobie wampirzej mody, ale, mam nadziejÄ™, nie jest to tylko tymczasowa pasja, bo temat jest niesamowicie wciÄ…gajÄ…cy. Ale zaraz, co może być wciÄ…gajÄ…cego i interesujÄ…cego w upiorach, które odżywiajÄ… siÄ™ ludzkÄ… krwiÄ… – mógÅ‚byÅ› zapytać, drogi czytelniku. Mnie najbardziej intryguje sam fakt, iż wampiry przetrwaÅ‚y do dnia dzisiejszego i wciąż fascynujÄ… ludzi, ponadto ich korzenie siÄ™gajÄ… czasów starożytnych, sÄ… wspominane w eposie o Gilgameszu, a nawet w Biblii! Każde źródÅ‚o opisuje je na swój sposób, w każdej książce majÄ… inne atrybuty, w każdym filmie inaczej siÄ™ zachowujÄ… i (nie)żyjÄ…, przez co nigdy nie poznamy prawdziwej natury wampirów i nigdy nawet nie zdefiniujemy ów stworzeÅ„. Szczerze mówiÄ…c, chyba chciaÅ‚bym wierzyć, że wampiry istniejÄ…. NaprawdÄ™.

Już świta

11

Daybreakers (2010)

PrzechodzÄ™ ostatnio niesamowicie zaawansowanÄ… fascynacjÄ™ wampirami i wszystkim, co jest z nimi poÅ›rednio lub bezpoÅ›rednio zwiÄ…zane, wiÄ™c nikogo chyba nie zdziwi fakt, iż wybraÅ‚em siÄ™ do kina na najnowszÄ… produkcjÄ™ braci Spierig o wdziÄ™cznym tytule Daybreakers. Można by powiedzieć, że to kolejny film bazujÄ…cy na wampiromanii wywoÅ‚anej Zmierzchem, ale tutaj siÄ™ pojawia pewna niekonsekwencja: Åšwit jest caÅ‚kowitym przeciwieÅ„stwem (i to dosÅ‚ownie) Å›wiata stworzonego przez paniÄ… Meyer. Gdy tylko zobaczyÅ‚em trailer na Youtube przed dwoma tygodniami, od razu zakochaÅ‚em siÄ™ w tytule i nie mogÅ‚em siÄ™ doczekać premiery. ByÅ‚em, zobaczyÅ‚em… i zaraz postanowiÄ™ Was przekonać do przejÅ›cia siÄ™ do kina.

Mamy rok 2019, dziesięć lat wczeÅ›niej wybuchÅ‚a epidemia, która przeksztaÅ‚ciÅ‚a wiÄ™kszÄ… część ludzkoÅ›ci w wampiry (od razu zaznaczam, że to prawdziwe wampiry, które muszÄ… pić ludzkÄ… krew, nie wychodzÄ… na sÅ‚oÅ„ce, a ich odbić nie widać w lustrach), które postanowiÅ‚y prowadzić dalej konsumpcyjnÄ… cywilizacjÄ™ czÅ‚owieka. Wiadomo, zmiany sÄ… bolesne i tak dalej, wiÄ™c mamy kilka innowacji: przebudowÄ™ miast na potrzeby nocnego życia, modyfikacje samochodów do jazdy w dzieÅ„, butiki z ciepłą krwiÄ… na dworcach… I to jest chyba najwspanialsza rzecz w tym filmie: klimatycznie zbudowany Å›wiat przedstawiony. Nie odczuwamy tego, że wszyscy ludzie w caÅ‚ym mieÅ›cie to w rzeczywistoÅ›ci potwory, które pijÄ… kawÄ™ z krwiÄ…, a na imprezy przynoszÄ… krew w butelkach po winie. GÅ‚odujÄ…cy bezdomni chodzÄ… z kartonikami z napisami ProszÄ™ o krew, a w telewizji lecÄ… reklamy pasty do kłów Bielsze nie bÄ™dÄ…, jednak wydaje siÄ™ to… naturalne? Mnie wszystkie takie rzeczy niesamowicie bawiÅ‚y, wprowadzaÅ‚y mrocznÄ… atmosferÄ™ i nastrój, który opacznie mi siÄ™ udzieliÅ‚y, ale pokazaÅ‚y też, że wampiry to też ludzie, jeÅ›li wiecie o co mi chodzi. No wÅ‚aÅ›nie, a gdzie siÄ™ podziewajÄ… poczciwi Homo sapiens? Nieliczne egzemplarze, które przeżyÅ‚y masowÄ… wampiryzacjÄ™ ukrywajÄ… siÄ™ w sÅ‚onecznych miejscach w obawie przed przeÅ›ladowaniami na tle stricte rasowym, bowiem nasi bladzi przyjaciele polujÄ… na nich i przetrzymujÄ… na farmach, gdzie pobiera siÄ™ hektolitry krwi, by zaspokoić wampirze potrzeby. I tutaj siÄ™ zaczyna caÅ‚a fabuÅ‚a, która jest mocnym, naprawdÄ™ mocnym fundamentem caÅ‚ego filmu.

Narada wojenna.

Brakuje krwi. No, kto by pomyślał, że tak przyziemna sprawa jak brak pożywienia może zaszkodzić wampirzej cywilizacji? Nieśmiertelni i piękni są narażeni na obrzydliwą mutację, która przemienia ich w instynktownie szukające krwi bestie z wielkimi pazurami, kłami, skrzydłami i całą resztą wyposażenia, którego ludzki wampir nie posiada. Firmy hematologiczne (które zmieniły target z rynku medycznego na spożywczy) próbują opracować substytut krwi, który wcale nie ma pomóc umęczonej rasie ludzkiej, ale przeprowadzić wampiry znad przepaści, na którą same się zapędziły. Znowu pojawia się ten niesamowity klimat: głodujące wampiry przyspieszają własną mutację, pijąc własną krew, w mediach mówi się o braku krwi w trzecim świecie i o pożarach wywoływanych przez płonące zwampiryzowane zwierzęta, które wychodzą na światło słoneczne, dzieci rozkopują cmentarze, mając nadzieję na znalezienie choć kropelki krwi, a wszędzie panuje nieufność i atmosfera nadchodzącej burzy. W takim świecie żyje Edward (cholera jasna!) Dalton, miłośnik ludzi i hematolog, który został zmieniony w wampira wbrew sobie. Oczywiście spotyka ludzką kobietę, oczywiście jest ona piękna i oczywiście zakochuje się – w taki oto sposób mamy całkowitą odwrotność Zmierzchu. Edward pojawia się sam w domu pełnym ludzi, którzy marzą tylko o jego śmierci, a sam chce się stać na powrót człowiekiem, bo okazuje się, że proces dewampiryzacji jest możliwy (ot, ciekawostka naukowa).

Fabuła może wyglądać teraz na przewidywalną, ale z ręką na sercu powiem, że takiego zakończenia z pewnością się nie spodziewałem. Nie ma tutaj typowej amerykanizacji przemysłu filmowego (no, poza plakatem rekrutacyjnym do armii z Wujem Samem), która ostatnio zdominowała wszelakie kinowe produkcje. Okej, podniecam się klimatem, zachwycam fabułą, ale przecież coś trzeba było spieprzyć, prawda? Ano, prawda. Efekty specjalne, które wykonywała ta sama firma, co do Władcy pierścieni, zawiodły mnie; inaczej się nie wyrażę, bo szkoda cennych bajtów w bazie danych. Sam efekt płonących wampirów na świetle słonecznym był już średni, ale niesmak wzbudziły u mnie przede wszystkim zmutowane wampiry, które grasowały po mieście w poszukiwaniu krwi. Sam pomysł jest świetny: nie pijesz ludzkiej krwi, więc zamieniasz się w potwora; dla takiego idealisty jak Edward to nie lada wyzwanie etyczno-moralne, bo spożywanie krwi też uważa za potworny czyn. Jedyną sceną, gdzie mutant mi się podobał, był atak ów stwora na Edwarda w jego własnym domu. Biedny ogrodnik wyczuł zapach butelki z krwią przyniesionej przez brata Eda i nie mógł powstrzymać głodu. Moment, gdy zlizuje krople krwi z mebli i rysuje szponami na skrzydłach szafki jest po prostu piękny; późniejsza walka wypada słabo, no, ale nie jest z drugiej strony taka tragiczna. Mimo wszystko, myślę, że można było wyłożyć więcej pieniążków i zrobić coś atrakcyjniejszego wizualnie, bo mam dziwne wrażenie, że połowa budżetu poszła na ostatnią bitwę w centrum hematologicznym.

Aquenral ocenia
Trailer: 10/10.
Fabuła: 9+/10.
Klimat: 10/10.
Efekty: 5/10.
Muzyka: 2/10.
Ogółem: 7-/10.

O aktorach nie bÄ™dÄ™ siÄ™ wypowiadaÅ‚, bo zagrali dobrze. Asia zauważyÅ‚a, iż Ethan Hawke wyglÄ…da przystojniej jako czÅ‚owiek niż wampir (cóż, ja nie zwróciÅ‚em na to uwagi), ale spodobaÅ‚a mi siÄ™ rola Willem Dafoe jako Elvisa. MaÅ‚ym smaczkiem dla mnie, jako fana Gwiezdnych wojen, byÅ‚o pojawienie siÄ™ Jaya Laga’aii (Gregar Typho) jako wampirzego senatora z proludzkimi sympatiami. Na caÅ‚ej linii zawiodÅ‚em siÄ™ na muzyce: nie mam zielonego pojÄ™cia, kto jÄ… pisaÅ‚, ale mam wrażanie, że nawet nikt jej nie skomponowaÅ‚. PrzydaÅ‚aby siÄ™ potężna orkiestra albo chociaż smÄ™tne Running Up That Hill Placebo z trailera, a tu nic. PolaÅ‚o siÄ™ sporo krwi, wyrwano wiele koÅ„czyn i zjedzono jeszcze wiÄ™cej ludzi, ale myÅ›lÄ™, że można byÅ‚oby trochÄ™ okroić film z brutalnoÅ›ci. Mówi siÄ™, że Zmierzch jest gwaÅ‚tem na wampirach. Cóż, trzeba obejrzeć Daybreakers i dopiero wtedy siÄ™ wypowiedzieć, o. So say we all.

Już się zmierzcha

12

» RecenzjÄ™ tÄ™ dedykujÄ™ Magdalenie MikoÅ‚ajczyk, która tak gorÄ…co namawiaÅ‚a mnie do lektury.

Zmierzch (2005)

Zmierzch, Księżyc w nowiu, Zaćmienie i Przed Å›witem – bardzo dÅ‚ugo przekonywaÅ‚em sam siebie, by w koÅ„cu przeczytać sÅ‚ynnÄ… kwadrylogiÄ™ Stephenie Meyer znanÄ… jako Saga Zmierzch. Już na poczÄ…tku odrzucaÅ‚a mnie sama tematyka (nie mam w zwyczaju czytać romansów), ogólny szum spoÅ‚eczny i zbudowany przez autorkÄ™ Å›wiat przedstawiony, o którym wiele sÅ‚yszaÅ‚em, a który niszczy wszystko to, w co do tej pory wierzyÅ‚em: książki opowiadajÄ… o miÅ‚oÅ›ci miÄ™dzy Å›miertelnÄ… dziewczynÄ… i wampirem, który w imiÄ™ wiÄ™kszej sprawy porzuciÅ‚ typowy dla swojego gatunku tryb życia i przestaÅ‚ posilać siÄ™ ludzkÄ… krwiÄ…. Oprócz wampira-wegetarianina pojawiajÄ… siÄ™ wilkoÅ‚aki, które mogÄ… przybierać postać wilka w dowolnie wybranym momencie, a wszystko jest opisywane z perspektywy nieszczęśliwie zakochanej dziewczyny, która przez przypadek znalazÅ‚a siÄ™ w samym Å›rodku mitycznego Å›wiata. No dobra, okej, zobaczmy, czym ludzie siÄ™ tak podniecajÄ… – pomyÅ›laÅ‚em, po czym pożyczyÅ‚em wszystkie cztery opasÅ‚e tomy (pozdrowienia dla siostry MichaÅ‚a) i… siÄ™ zakochaÅ‚em.

Książki, mimo swojej objętości (odpowiednio 416, 480, 560 i 720 stron), czytało mi się nadspodziewanie szybko, miło i przyjemnie: na każdą, oprócz Przed świtem, przypadł jeden wieczór. Jedyne, do czego mogę to porównać, to cykl Harry Potter J. K. Rowling, tomy od piątego wzwyż. Pani Meyer stworzyła tak interesujący świat przedstawiony, że nie można mu się oprzeć. Nawet ja, osoba, która zacięcie broniła praw wampirów jako typowych morderców, musiałem ulec temu urokowi. Nawet nie wiecie jak głupio jest mi o tym pisać, ale trudno mi się nie utożsamić z główną bohaterką, Bellą Swan; do reszty również się mentalnie przywiązałem i szkoda było mi się z nimi rozstawać po lekturze ostatniego tomu. Okazuje się, że książki nie są typowymi romansidłami, a przepełnia je akcja, mistyczno-mityczne zagadnienia i wiele problemów głębszych niż mogłoby się wydawać. Autorka stworzyła świetną świat i coś człowieka skręca w środku, gdy dowiaduje się, że Przed świtem kończy naszą przygodę z rodziną Cullenów. No, dobra, ale o co w ogóle chodzi?

OSTRZEŻENIE PRZED SPOILERAMI
W poniższej sekcji znajduje się streszczenie sagi Zmierzch.

Bella Swan przeprowadza siÄ™ do swojego ojca mieszkajÄ…cego w Forks w stanie Waszyngton, gdzie poznaje tajemniczego chÅ‚opaka, Edwarda Cullena, w którym natychmiast siÄ™ zakochuje. Wychodzi na jaw, że Edward jest wampirem, jednak jego rodzina dawno przestaÅ‚a zabijać ludzi – stali siÄ™ Å‚agodnie usposobionymi wegetarianami. Wkrótce okazuje siÄ™, że indiaÅ„skie plemiÄ™ mieszkajÄ…ce w pobliżu jest w rzeczywistoÅ›ci watahÄ… wilkoÅ‚aków, których głównym zadaniem jest ochrona ludzi przed wampirami. SytuacjÄ™ pogarsza fakt, iż Jacob Black, najlepszy przyjaciel Belli, jest samcem alfÄ… sfory. Bieg wydarzeÅ„ zmusza wampiry i wilkoÅ‚aki do współpracy, by chronić BellÄ™ wpierw przed nowo narodzonymi, dzikimi wampirami, a później przed potężnym rodem Volturi. Bella wychodzi za Edwarda i rodzi hybrydÄ™, coÅ› jak Hera Helo i Sharon. Wszystko dobrze siÄ™ koÅ„czy, a nieÅ›miertelna Bella, już jako wampir, ma trwać przy Edwardzie do koÅ„ca Å›wiata.

KONIEC SPOILERÓW
W tym miejscu kończy się streszczenie sagi Zmierzch.
Edward Cullen

Nie ma co ukrywać, fabuÅ‚a jest przewidywalna do bólu. Każdy może siÄ™ domyÅ›lić czy Bella stanie siÄ™ wampirzycÄ…, w kogo wpoi siÄ™ Jacob albo jak bÄ™dzie wyglÄ…daÅ‚o ostateczne starcie z Volturi. Okazuje siÄ™, że Zmierzch wcale nie wypacza czystego wampiryzmu – to Cullenowie sÄ… wyrzutkami, outsiderami. Wszystkie inne wampiry funkcjonujÄ… normalnie i nie majÄ… problemów etyczno-moralnych przy zaspokajaniu swojego gÅ‚odu. Idealnie wrÄ™cz rozwiÄ…zali kwestiÄ™ wilkoÅ‚aków z La Push i Dzieci Księżyca – wilkoÅ‚aki sÄ… dalej wilkoÅ‚akami i nie mogÄ™ kontrolować swojego przekleÅ„stwa. Książka jest dobra, ale… dla mnie. Jest dobra dla osoby, która jest Å›wiadoma, że to czysta fikcja i wcale nie chodzi mi o sprawy wampiro-wilkoÅ‚acze. Wyobrażam sobie, co musi czuć dziewczÄ™, które nie doÅ›wiadczyÅ‚o nigdy miÅ‚oÅ›ci, a stawia siÄ™ przed niÄ… wyidealizowany zwiÄ…zek Belli i Edwarda. Nawet ja odczuwaÅ‚em efekty prania mózgu po lekturze, ale byÅ‚em Å›wiadomy jak to może wyglÄ…dać; książki wyrabiajÄ… w mÅ‚odych ludziach chore spojrzenia na miÅ‚ość. Nie oszukujmy siÄ™, Edward Cullen zostaÅ‚ maksymalnie możliwie wyidealizowany, maÅ‚o brakowaÅ‚oby i nawet ja mógÅ‚bym siÄ™ zakochać. Na dodatek, wszystko jest opisywane z perspektywy sÅ‚abej emocjonalnie i psychicznie siedemnastolatki, z którÄ… nie sposób siÄ™ nie utożsamić. A Edwarda szukać ze Å›wiecÄ… w prawdziwym Å›wiecie. Inna rzeczÄ…, na którÄ… zwróciÅ‚ mi wczoraj uwagÄ™ Patryk, jest fakt, że książki te może i mogÄ… mieć szkodliwy wpÅ‚yw na czÅ‚owieka, ale też propagujÄ… coÅ› dobrego. Mianowicie wracajÄ… do typu mężczyzny-romantyka, który jest szczery, czuÅ‚y i dobry. Dzisiaj jest moda na dresów i metroseksualistów, a dla ludzi takich jak ja nie ma miejsca: takich, którzy odnoszÄ… siÄ™ do kobiet z szacunkiem, przepuszczajÄ… przodem, caÅ‚ujÄ… w dÅ‚oÅ„. Może pijawka-Cullen coÅ› zmieni w kobiecych umysÅ‚ach? Wyraźnie propagowana też jest wstrzemięźliwość seksualna przed Å›lubem, czyli coÅ›, czego nie uÅ›wiadczymy w dzisiejszej (pop)kulturze. To temat na inny, dÅ‚ugi wpis, ale myÅ›lÄ™, że autorka postÄ…piÅ‚a dobrze wplatajÄ…c w fabułę ten motyw.

Zmierzch jest niesamowity i uważam, że trzeba go przeczytać, by zrozumieć, o co chodzi. Sam jeszcze dwa tygodnie temu narzekaÅ‚em, ale podobno tylko pasÄ…ce siÄ™ na łące krowy nie zmieniajÄ… swoich poglÄ…dów. JeÅ›li nie odstrasza CiÄ™ perspektywa spÄ™dzenia wieczoru z zakochanÄ… po uszy nastolatkÄ…, a chcesz spojrzeć na to z caÅ‚kiem innej strony, a na dodatek lubisz klimaty fantasy, polecam z czystym sercem. SÅ‚yszaÅ‚em, że filmowe adaptacje zostaÅ‚y zrobione kiepsko, ale mówiÄ™ wprost: nie zrażajcie siÄ™ nimi. Szczerze jednak polecam Å›cieżkÄ™ dźwiÄ™kowÄ… do Zmierzchu napisanÄ… przez Cartera Burwella – oczywiÅ›cie McCreary to to nie jest, ale jest caÅ‚kiem przyjemna i sympatyczna. Moja ogólna ocena to 7/10, z czego sam Zmierzch otrzymuje 8/10, Księżyc w nowiu6-/10, Zaćmienie7-/10, a Przed Å›witem mocne 7+/10. Teraz pozostaje mi tylko przeczytać Intruza Meyer, a później biorÄ™ siÄ™ za zakoÅ„czenie The 4400: Welcome to Promise City i Promises Broken. A abstrahujÄ…c już od książek, chciaÅ‚em życzyć wszystkim Czytelnikom wesoÅ‚ych i radosnych ÅšwiÄ…t Bożego Narodzenia i szczęśliwego Nowego Roku. So say we all!


Autorem wszystkich artykułów na powyższej stronie jest Krzysztof Rewak.
Oryginalny layout wpBurn Blue, tłumaczenie: Perfekta.pro