26. 01.2010
O wampirach słów kilka
![]() |
Ostatnio na łamach Dziennika pokładowego możecie uświadczyć mojej fascynacji wampirami, której owocami są chociażby recenzje Zmierzchu czy Daybreakers. Ci z Was, którzy znają mnie osobiście, być może zauważyli moje wampiryczne (wampirze?) upodobania w dziedzinie literackiej, filmowej i kulturalnej, ale nie sądzę, żeby ktokolwiek wiedział jaka jest geneza mojej najnowszej pasji. Prawda jest niestety taka, że sam za bardzo nie orientuję się dlaczego nagle zainteresowałem się tradycyjną fantastyką opartą na ludowych wierzeniach i mitach, skoro zawsze wolałem fantastykę naukową i związane z nią bitwy kosmiczne, okręty gwiezdne i zaawansowaną technologię. Wciąż nie darzę sympatią elfów, czarownic, krasnoludów czy nawet wilkołaków, ale pijawki w jakiś tajemniczy sposób zdobyły moje serce. Poszedłem jakiś czas temu do szkolnej biblioteki (ach, te staroświeckie sposoby szukania informacji) i trafiłem na antologię wydaną pod zgrabnym tytułem Opowieści wampiryczne, w której skład wchodzą dzieła takich mistrzów literatury jak Goethe, Gogol czy Tołstoj. Opowiadania są całkiem interesujące, bardzo spodobał mi się Gość Drakuli Stokera i Upiór Tołstoja, ale najbardziej zaintrygował mnie jednak wstęp, który jest istną kopalnią informacji o wampirach.
Larofan wczoraj skomentował moją recenzję Daybreakers: Świt, pytając o naturę prawdziwych wampirów. Tak, zdaję sobie w pełni sprawę z faktu, że wampiry są jedynie stworzeniami mitologicznymi i występują tylko w podaniach ludowych, aczkolwiek musi istnieć jakaś geneza tego wszystkiego. Już darując sobie stwierdzenia, że w każdym micie znajduje się chociażby najmniejsze ziarnko prawdy i pomijając naukowo potwierdzone przypadki wampiryzmu w postaci porfirii, załóżmy, że wampiry przedstawiane w dzisiejszych mediach w rzeczywistości nie istnieją, bo jako takiego prawa bytu nawet nie powinny mieć. Problem pojawia się w miejscu, gdy chcemy zdefiniować wampira, bo pogląd na upiora w dzisiejszych czasach uległ zdecydowanym zmianom od epoki romantyzmu. Może wpierw przedstawię swój pogląd na sprawę, okej? Mój wampir jest krwiopijcą, który nie wzdryga się przed ukąszeniem człowieka i wyssania z niego ciepłej krwi, która jest mu do życia niezbędnie potrzebna niczym woda dla człowieka. Słońce powinno mieć niekorzystny wpływ na wampirzą skórę, delikwent winien być nieśmiertelny i wiecznie tkwić w wieku, w którym został ugryziony; ów ukąszenie przemienia ofiarę w kolejnego wampira. Mimo metabolicznej nieśmiertelności, nasz wampir może zostać zabity w sposób konwencjonalny tudzież kołkiem w serce. Oczywiście nie ma mowy o żadnej zmianie postaci w nietoperza czy wilka albo o strachu przed krzyżem, bo tego nie da się w żaden racjonalny sposób wytłumaczyć (abstrahując już od faktu, że próbuję wyjaśnić istnienie wampirów). Jak jest w dzisiejszym świecie, widzi każdy. Pojawia się mnóstwo dzieł, gdzie wampiry stają się obrońcami biednych ludzi, piją krew zwierzęcą tudzież syntetyczną i starają się żyć w cywilizacji Homo sapiens. Ech.
Ach, ten Edward Cullen. |
No, niestety, muszÄ™ przyznać, że moja przygoda z krwiopijcami zaczęła siÄ™ intensywnie przy lekturze Zmierzchu i jego kontynuacji, przez co mam nieco znieksztaÅ‚cone postrzeganie wszystkiego, co jest zwiÄ…zane z wÄ…pierzami (ach, te sÅ‚owiaÅ„skie nazwy!) i ich obyczajami. Ostatnio wydaje mi siÄ™, że powoli mija ogólnoÅ›wiatowy szaÅ‚ na wampiry, który jest owocem wyżej wymiennego Zmierzchu (tudzież Roberta Pattisona) i pożywkÄ… dla licznych seriali, miÄ™dzy innymi Czystej krwi czy Dzienników wampirów, którymi wszyscy siÄ™ niesamowicie podniecajÄ…. Niestety tak siÄ™ zÅ‚ożyÅ‚o, że zainteresowaÅ‚em siÄ™ tÄ… tematykÄ™ w dobie wampirzej mody, ale, mam nadziejÄ™, nie jest to tylko tymczasowa pasja, bo temat jest niesamowicie wciÄ…gajÄ…cy. Ale zaraz, co może być wciÄ…gajÄ…cego i interesujÄ…cego w upiorach, które odżywiajÄ… siÄ™ ludzkÄ… krwiÄ… – mógÅ‚byÅ› zapytać, drogi czytelniku. Mnie najbardziej intryguje sam fakt, iż wampiry przetrwaÅ‚y do dnia dzisiejszego i wciąż fascynujÄ… ludzi, ponadto ich korzenie siÄ™gajÄ… czasów starożytnych, sÄ… wspominane w eposie o Gilgameszu, a nawet w Biblii! Każde źródÅ‚o opisuje je na swój sposób, w każdej książce majÄ… inne atrybuty, w każdym filmie inaczej siÄ™ zachowujÄ… i (nie)żyjÄ…, przez co nigdy nie poznamy prawdziwej natury wampirów i nigdy nawet nie zdefiniujemy ów stworzeÅ„. Szczerze mówiÄ…c, chyba chciaÅ‚bym wierzyć, że wampiry istniejÄ…. NaprawdÄ™.

Ach, ten Edward Cullen.
Daybreakers (2010)
Narada wojenna.
Edward Cullen
Ostatnie komentarze
Uzależniony od muzyki
Uzależniony od muzyki
Uzależniony od muzyki
Uzależniony od muzyki
Uzależniony od muzyki
Uzależniony od muzyki
Uzależniony od muzyki