Jedno życie, drugie, trzecie…

12

Wczoraj rozpoczÄ…Å‚ siÄ™ Wielki Post – dla informatyków okres niewybrednych żartów (skoro przed WielkanocÄ… jest POST, to czy przed Bożym Narodzeniem jest GET?), dla wiÄ™kszoÅ›ci ludzi na Å›wiecie najzwyklejsze dni w roku, a dla rzymskich katolików, w domyÅ›le i mnie, czas oczekiwania na Å›mierć i zmartwychwstanie Chrystusa oraz głęboka refleksja nad życiem, Å›mierciÄ…, miÅ‚oÅ›ciÄ… i całą resztÄ… trudnych zagadnieÅ„. Już kilkakrotnie dywagowaÅ‚em tutaj na pierwszy z powyższych tematów, ostatniego nie zamierzam w ogóle poruszać, ale zawsze można dÅ‚użej zastanowić siÄ™ nad Å›mierciÄ…, bo trzeba przyznać, iż to materiaÅ‚ bardzo dobry na rozważania. Już jakiÅ› czas mnie gryzie tematyka kary Å›mierci, a, że ostatnio lubicie trudne tematy, postanowiÅ‚em wyrazić mojÄ… opiniÄ™. No, zatem zaczynajmy.

Jak mogliÅ›cie zauważyć przy moim poprzednim wpisie, jestem zdeklarowanym i zatwardziaÅ‚ym liberaÅ‚em z lewicowymi odchyÅ‚ami, co przekÅ‚ada siÄ™ na moje przekonania i czyny, jednak nic nie jest nigdy jednokolorowe, wiÄ™c jakaÅ› część mnie przejawia konserwatywne poglÄ…dy, które nawet mnie czasami przerażajÄ… (uf, dÅ‚ugie zdanie). Tak wÅ‚aÅ›nie jest z moim stosunkiem do kary Å›mierci, bo w zasadzie powinienem siÄ™ jej sprzeciwiać, ale w jakiÅ› przewrotny sposób jestem jej zwolennikiem. Tak, widzÄ™ już te komentarze (a raczej chciaÅ‚bym je widzieć), gdzie wypominacie mi, że kara Å›mierci nie jest żadnym rozwiÄ…zaniem, że jest nieodwracalna, co jest zÅ‚e w przypadku pomyÅ‚ki systemu sÄ…downiczego, i w koÅ„cu, że jest sprzeczna ze wszystkim, w co wierzymy. Tak, zdajÄ™ sobie z tego wszystkiego sprawÄ™, ale mimo wszystko myÅ›lÄ™, że czasami nie ma innej alternatywy. Weźmy dla przykÅ‚adu sprawÄ™ z zeszÅ‚ego tygodnia, gdzie siedemnastoletni gówniarz zabiÅ‚ policjanta w warszawskim tramwaju. Morderca, bo inaczej w miejscu publicznym nazwać go nie możemy, pójdzie teraz za kraty, gdzie zostanie poddany tak zwanemu procesowi resocjalizacji. I, powiedzcie mi, proszÄ™, co to da? Za kilka lat wyjdzie na wolność za dobre sprawowanie, po czym znowu kogoÅ› zabije; już abstrahujÄ™ od faktu, że za zamordowanie funkcjonariusza paÅ„stwowego, nieważne czy na sÅ‚użbie czy po, każdy powinien otrzymywać dożywocie… albo tytuÅ‚owÄ… karÄ™ Å›mierci.

Oko za oko, zÄ…b za zÄ…b – kÅ‚ania siÄ™ kodeks Hammurabiego. Wiem, że byÅ‚ on nieco zbyt restrykcyjny, szczególnie w odniesieniu do naszych cywilizowanych czasów, ale przewidywaÅ‚ karÄ™ Å›mierci jako odpowiedź na morderstwo. Bo jakże inaczej można ukarać czÅ‚owieka, który dopuÅ›ciÅ‚ siÄ™ najbardziej karygodnej zbrodni? Nawet dożywotnie wiÄ™zienie nie bÄ™dzie jakÄ…Å› wybitnÄ… mÄ™czarniÄ…, a na dodatek to ja bÄ™dÄ™ musiaÅ‚ owego mordercÄ™ opÅ‚acać z wÅ‚asnych pieniÄ™dzy. Nie, dziÄ™kujÄ™. Dlaczego nie można by odpÅ‚acić mu piÄ™knym za nadobne i ukrócić i jego żywot? Przecież można to zrobić humanitarnie, zastrzykiem z szybko dziaÅ‚ajÄ…cÄ… truciznÄ…, ewentualnie na krzeÅ›le elektrycznym, jeżeli takowy sposób byÅ‚by możliwy. A co jeÅ›li okaże siÄ™, że jednak byÅ‚ niewinny? Nie wiem czy za niewinnÄ… można uznać osobÄ™, która w publicznym miejscu, na oczach tuzina ludzi zadźgaÅ‚a bezbronnego policjanta; nie mówiÄ™ przecież o zlikwidowaniu wiÄ™zieÅ„ i poddawania wszystkich karze Å›mierci. Przecież to nie jest też odpowiedź na wszystko, a tym bardziej realnie odpowiedniÄ… karÄ….

W gruncie rzeczy, wprowadzenie kary Å›mierci do Polski wiele by nie zmieniÅ‚o. AbstrahujÄ…c od tego, że zerwalibyÅ›my z milion umów miÄ™dzynarodowych, nasze rodzime sÄ…dy nie chciaÅ‚yby skazywać winnych na ten rodzaj kary. Fakt, zawsze znalazÅ‚by siÄ™ jakiÅ› porywczy sÄ™dzia, ale… to nie na nasze realia. Może to i brutalne, ale czyż nasz Å›wiat nie jest wÅ‚aÅ›nie taki? KoÅ„czÄ™, bo niestety muszÄ™ jeszcze zaÅ‚atwić kilka spraw, wiÄ™c na koniec chciaÅ‚em tylko pozdrowić Karola (wszystkiego najlepszego!) i tradycyjnie krzyknąć so say we all!

Czy jestem złym człowiekiem?

12

Zło to jedna z dwóch, podstawowych wartości moralnych, przeciwieństwo dobra.

… tak przynajmniej twierdzi niczym niezastÄ…piona w definiowaniu wszystkich trudnych terminów Wikipedia. Postawmy jednak sobie pytanie: czymże tak naprawdÄ™ jest zÅ‚o? Oho, zaczyna siÄ™ temat etyczno-religijno-egzystencjalny, czyli coÅ›, co nieczÄ™sto pojawia siÄ™ na Å‚amach mojego Dziennika, a jest sprawÄ… na tyle ciekawÄ… i wartÄ… dyskusji, że poÅ›wiÄ™cÄ™ te kilkadziesiÄ…t kilobajtów, by przelać swoje refleksje. Ale wpierw wróćmy do pytania z tytuÅ‚u owego artykuÅ‚u: czy jestem zÅ‚ym czÅ‚owiekiem? Asia twierdzi, że jestem; sam, po dÅ‚uższych refleksjach, podzielam tÄ™ opiniÄ™. Natomiast Wojciech wczoraj stwierdziÅ‚, iż (tu cytat) każdy dobry czÅ‚owiek mówi o sobie, że jest zÅ‚y. No, okej, jestem bardzo, bardzo zÅ‚y, ale dlaczego tak uważam?

Zacznijmy może od tego, iż przymiotnikiem zły określało się (i czasami wciąż określa) zjawiska człowiekowi nieznane. W tym kontekście źli byli ludzie innych wyznań, złe były ekscentryczne wynalazki, zła nawet była herbata sprowadzona do Europy w XVI wieku. Złym oczywiście stało się także wszystko, co komuś w jakikolwiek sposób szkodziło, więc w konsekwencji przyrównano to, co obce do tego, co niebezpieczne. Ludzie zawsze się bali odmienności, zawsze starali się trzymać swoich norm, niekiedy tylko jawnie się im przeciwstawiając (ach, te rewolucje), zawsze też starali się walczyć z ów wyłamującymi się przed szereg. Idąc za tym tokiem myślenia, każda inność jest traktowana źle, bo ludzie się jej po prostu boją. Czas więc powrócić do pytania ze wstępu i na nie jasno odpowiedzieć; więc dlaczego uważam się za złego człowieka, no, dlaczego?

Adam twierdzi, iż nie pasuję do większej części dzisiejszej młodzieży, a konkretyzując, do mojej klasy. Cóż, była to głębsza refleksja po kilku głębszych na osiemnastce kolegi, podczas gdy ja piłem przesłodzoną herbatę, ale uznałem, że, no cóż, to prawda. Och, jakie to straszne, co nie? No cóż, tutaj zaczyna się definiowanie mojej złej natury, gdyż złym człowiekiem niewątpliwie jestem, odnosząc się do tego, co wyżej napisałem. Nie piję alkoholu, co jest zjawiskiem zdecydowanie nieczęstym, szczególnie jeśli chodzi o ludzi w moim wieku. Interesuję się tym, czym się interesuję i nie obchodzi mnie zdanie innych na ten temat. Jestem osobą, która wręcz odruchowo wytyka ludziom ich błędy i wady, mówi szczerze, co o nich sądzi i nie boi się powiedzieć prawdy, nawet przy niesprzyjających okolicznościach. Ponadto kieruję się własnym systemem etyczno-moralnym i mam własne spojrzenie na świat, które większości ludzi może się wydawać nieprzyjemne. Żeby było jeszcze śmieszniej, mam skrzywione poczucie humoru, które nie każdy rozumie i za które nie zamierzam nikogo przepraszać; nie mniej jednak, jestem osobą specyficzną.

Weźmy na przykÅ‚ad moje podejÅ›cie do cech, które siÄ™ ogólnie uważane za negatywne, czyli zÅ‚e. Sztandarowym przykÅ‚adem jest mój stosunek do czegoÅ›, co nazywa siÄ™ egoizmem i altruizmem. Podczas, gdy jestem gorÄ…cym zwolennikiem i wyznawcÄ… tego pierwszego, to drugiego kompletnie nie rozumiem i nie ogarniam. Egoizm jest dla mnie… naturalny? I nie chodzi mi wcale o to, że troszczÄ™ siÄ™ tylko o siebie, że nie interesuje mnie nikt inny, o nie. Jestem egoistÄ…, ale takim, który rozszerza swoje pole manewru na osoby mi bliskie: rodzinÄ™, przyjaciół, nawet kolegów. Los nieznajomych jakoÅ› mnie nie rusza, może to wina mojego wychowania, może czegoÅ›, co siedzi w głębi mnie, ale po prostu nie potrafiÅ‚bym być altruistÄ…. Owszem, zdarzy mi siÄ™ pomóc komuÅ› nieznajomemu na ulicy, ale to wynika raczej z chÄ™ci zrobienia czegoÅ› konstruktywnego raz na jakiÅ› czas niż z potrzeby niesienia pomocy. W gruncie rzeczy, jestem chyba dobrym czÅ‚owiekiem, ale przymiotnik zÅ‚y jakoÅ› lepiej do mnie pasuje; przynajmniej lepiej mi z takim okreÅ›leniem, gdyż mogÄ™ siÄ™ odróżnić od reszty spoÅ‚eczeÅ„stwa. Chyba czas zakoÅ„czyć tÄ™ refleksjÄ™, a na zakoÅ„czenie siÄ™ nada piosenka Johnny’ego Casha, Hurt, w której siÄ™ przedwczoraj zakochaÅ‚em. So say we all!

Ech, tak, to ma charakter ironiczny, moi drodzy. Dziękuję.

F-81.0, czyli mamy problem!

7

Dajmy już spokój wampirom, którymi męczę Was od dłuższego czasu i przejdźmy do tematów bardziej cywilizowanych, koncentrując się na kwestiach społeczno-edukacyjnych. Doskonale zdaję sobie sprawę, że dzisiejszy temat jest bardzo kontrowersyjny, gdyż dotyka całkiem sporą część naszego społeczeństwa i wielu się ze mną nie zgodzi; przeprosiłbym z góry za cały poniższy tekst, ale nie piszę tego, by kogokolwiek urazić. Ot, prawda to tylko prawda i nic więcej. Zatem czymże jest ów tajemniczo brzmiące F-81.0 z tytułu dzisiejszego wywodu? Ano, to zwykłe medyczne oznaczenie choroby psychicznej według Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób ICD-10, które w języku polskim nazywane jest nie inaczej jak dysleksją.

Dysleksja to zaburzenie manifestujÄ…ce siÄ™ trudnoÅ›ciami w nauce czytania i pisania przy stosowaniu standardowych metod nauczania i inteligencji na poziomie co najmniej przeciÄ™tnym oraz sprzyjajÄ…cych warunkach spoÅ‚eczno-kulturowych – przynajmniej tak twierdzi Wikipedia. Co to może oznaczać dla zwykÅ‚ego zjadacza chleba? Dyslektycy majÄ… problem z najbardziej podstawowymi czynnoÅ›ciami zwiÄ…zanymi z pobieraniem i przekazywaniem informacji w formie sÅ‚owa pisanego, co jest widocznym upoÅ›ledzeniem, jednak w naszej kulturze wyksztaÅ‚ciÅ‚a siÄ™ nutka współczucia wobec nich, której konsekwencje można dostrzec goÅ‚ym okiem. Okej, ktoÅ› ma problem, nie potrafi dobrze czytać, gubi literki, robi rażące błędy i nie zdaje z nich sobie sprawy, ale dlaczego dzisiaj otrzymuje on miano dyslektyka, podczas gdy dwadzieÅ›cia lat temu byÅ‚ nazywany nieukiem? Co mnie najbardziej boli? Ano, fakt, iż owi dyslektycy majÄ… liczne uprawnienia i udogodnienia, o których zwykÅ‚y uczeÅ„ może pomarzyć, a gorszy – pozazdroÅ›cić. Nie, ja niczego im nie zazdroszczÄ™, nie chcÄ™ też żadnych taryf ulgowych, ale trzeba być konsekwentnym i nikt nie powinien być wyróżniany. To tak, jakby Jan Kowalski byÅ‚ Å›wietny z matematyki, wiÄ™c nauczycielka przygotowywaÅ‚aby mu inny zestaw pytaÅ„ i punktacjÄ™ w odpowiedzi na jego ponadprzeciÄ™tnÄ… inteligencjÄ™ i zdolnoÅ›ci (tak również siÄ™ zdarza). Po coÅ› ktoÅ› opracowaÅ‚ system ocen, by wszyscy byli oceniani wedÅ‚ug jednej skali i aby wyniki byÅ‚y w jakiÅ› sposób miarodajne. Jeżeli ktoÅ› ma problemy z czytaniem, w jaki sposób może liczyć na czwórkÄ™ tudzież piÄ…tkÄ™ z jÄ™zyka polskiego? Dyskalkulik powinien na zawsze porzucić nadziejÄ™ na pozytywnÄ… ocenÄ™ z matematyki, a dysgrafik – z plastyki.

Och tak, jestem zÅ‚ym czÅ‚owiekiem i nie rozumiem przypadÅ‚oÅ›ci dolegajÄ…cym innym. Szkoda tylko, że moje zdanie nie jest zbudowane na kaprysie, chÄ™ci dokopania leżącemu czy zwykÅ‚ej, ludzkiej zÅ‚oÅ›liwoÅ›ci, ale jest poprzedzone licznymi obserwacjami i znajomoÅ›ciÄ… z wieloma dyslektykami. Znam przypadki, gdzie w szkole podstawowej dziecku zdiagnozowano dysortografiÄ™, a dziÅ› pisze w miarÄ™ poprawnie z czÄ™stotliwoÅ›ciÄ… błędów zwykÅ‚ego czÅ‚owieka. Dlaczego tak jest? Bo dysleksja jest jedynie Å‚adnÄ… nazwÄ… na brak zdolnoÅ›ci w jakiejÅ› dziedzinie i brak chÄ™ci na ich zdobycie lub poprawienie. Jestem czÅ‚owiekiem, który lubi sprawiedliwość, wiÄ™c niesamowicie mnie drażniÄ… uprawnienia dyslektyków – wydÅ‚użony czas pisania egzaminów koÅ„czÄ…cych szkołą, włączajÄ…c w to maturÄ™, ulgi podczas sprawdzania prac klasowych, spoÅ‚eczne poparcie i zrozumienie dla uÅ‚omnoÅ›ci. Czy dlatego, że nie potrafiÄ™ rozróżnić promycyny od ptialiny powinienem być zwolniony z lekcji biologii? Czy brak znajomoÅ›ci dat poparty Å›wistkiem z poradni psychologicznej wykluczy mnie z oceniania z historii? Nie.

Dlaczego? Jeżeli nie umiem czytać wykresów – jestem debilem; jeżeli nie potrafiÄ™ poprawnie czytać – jestem biednym, chorym czÅ‚owiekiem. Chociaż nie, nawet nie chorym, bo przecież dysleksja nie jest chorobÄ…, tylko przypadÅ‚oÅ›ciÄ…! Mówi siÄ™, że dyslektycy wcale nie sÄ… gorsi od reszty spoÅ‚eczeÅ„stwa, a ja siÄ™ pytam dlaczego nie sÄ…? Skoro nie umiejÄ… zrobić poprawnie tego, co jest ogólnie uznanym standardem, sÄ… definitywnie gorsi. Bardzo dobrze, jeżeli siÄ™ starajÄ…, próbujÄ… coÅ› ze sobÄ… zrobić i wyjść z tejże uÅ‚omnoÅ›ci, ale wiÄ™ksza część tkwi w swojej gÅ‚upocie, nie majÄ…c zamiaru nic robić. Skoro mogÄ… mieć ulgi, korzystajÄ… z nich, nie baczÄ…c, że zagłębiajÄ… siÄ™ w debilizmie i lenistwie. I gdzie jest ten miarodajny system ocen, skoro moja skromna osoba ma piÄ…tkÄ™ z wypracowania na jÄ™zyku polskim za bezbłędnÄ… pracÄ™ klasowÄ…, a kolega zrobiÅ‚ iks błędów i otrzymuje tÄ™ samÄ… ocenÄ™? Dlaczego dyslektyk ma mieć wydÅ‚użony czas na maturze? Skoro ma problemy, to jego prywatna sprawa. Najbardziej mnie jednak zaskakuje spoÅ‚eczna postawa wobec wszelakiego rodzaju dysleksji: podczas, gdy ludzie wyÅ›miewajÄ… wszystkie uÅ‚omnoÅ›ci i skrzywienia, w stosunku do dysleksji pozostajÄ… obojÄ™tni albo wrÄ™cz broniÄ… biednych przed takimi zÅ‚ymi ludźmi jak ja.

So say we all!


Autorem wszystkich artykułów na powyższej stronie jest Krzysztof Rewak.
Oryginalny layout wpBurn Blue, tłumaczenie: Perfekta.pro