20. 01.2010
Porażka roku
Jeśli jesteście stałymi czytelnikami moich dywagacji na wszelakie tematy, z pewnością zauważyliście prośbę o głosowanie na Dziennik pokładowy w onetowskim konkursie Blog Roku 2009, w którym miałem, a w zasadzie wciąż mam, wątpliwy zaszczyt uczestniczyć. Nie no, okej, idea jest dobra, bo warto promować świetnych bloggerów i ich dzieła, ale wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Wczoraj zagadała do mnie, poprzez komunikator Gadu-Gadu, autorka bloga Szelest Stron, Ewelina Dziubińska, która startuje w mojej kategorii w owym konkursie. Doszliśmy razem do wniosku, że Blog Roku jest źle skonstruowany, że niektórzy ludzie nie rozumieją przesłania, że potrzebne byłyby zmiany. Tak, zmiany są bolesne i zawsze ciągną ze sobą koszta, ale niosą również możliwość ewolucji i widmo poprawienia dziedziny, której się tyczą. Ale dlaczego w ogóle narzekam?

Spójrzmy na pierwszÄ… dziesiÄ…tkÄ™ blogów w kategorii Ja i moje życie, w której startujÄ™. Pierwsze miejsce zajmuje blog nieuleczalnie chorej osoby, trzecie należy do matki (jeÅ›li dobrze rozumiem) zmarÅ‚ego dziecka, później znów siÄ™ powtarzajÄ… motywy zmarÅ‚ych i chorych. ZdajÄ™ sobie sprawÄ™, że wyjdÄ™ teraz na bezwzglÄ™dnego drania bez uczuć, ale muszÄ™ to publicznie napisać, bo korci mnie to od samego poczÄ…tku trwania owego konkursu. Powinna powstać osobna kategoria dla, nie bójmy siÄ™ tego stwierdzić, sierot życiowych, których popularność blogów bazuje jedynie na współczuciu, bo nie przedstawiajÄ… one ze sobÄ… żadnej wartoÅ›ci merytorycznej. Tak, zdajÄ™ sobie sprawÄ™, że ludzie przechodzÄ… swoje osobiste tragedie, muszÄ… czasami przejść przez piekÅ‚o i chcÄ… siÄ™ tym z innymi podzielić, ale… dlaczego to jest tak celebrowane przez internetowÄ… spoÅ‚eczność? Przykro mi, że ludzie cierpiÄ…, ale jaki jest sens opisywania tego wszystkiego? Przez takie oto pamiÄ™tniki, prawdziwe blogi przegrywajÄ… w niezdrowej rywalizacji pomiÄ™dzy ludzkim współczuciem a potrzebÄ… zdobywania informacji. I nie chodzi mi wcale o to, że nie jestem już nawet w pierwszej dziesiÄ…tce (cóż, 30. miejsce też jest dobre), bo nie zależy mi już jakoÅ› szczególnie na zwyciÄ™stwie, ale to jest, najzwyczajniej w Å›wicie, nie fair, a ja nie lubiÄ™, gdy coÅ› przeczy ogólnie przyjÄ™tym standardom.
W zeszłym roku zwyciężyła dziewczynka, która opisywała swoje życie po śmierci ojca. Spójrzmy: kiepska platforma do blogowania, paskudny wystrój, mnóstwo brzydkich reklam, zero gramatyki, składni, poprawności ortograficznej czy interpunkcyjnej. Ale jednak zwycięzca, czyli, jakby nie patrzeć, wzór do naśladowania. Gdyby wszystkie blogi wyglądały tak jak ten, już dawno przestałbym przeglądać lokalną blogosferę. No cóż, niestety, ale wygrywa ludzka słabość do ludzkiej słabości (tak, wiem jak to brzmi) i prawdziwy blog nie ma żadnych szans ze zmarłymi i nieuleczalnie chorymi, a ludzi zasługujących na palmę pierwszeństwa jest co nie miara. Ech, jest jednak tak jak jest i nic z tym nie zrobimy, chociaż bardzo ucieszyłbym się z kategorii dla połamańców, którą można by dyplomatycznie nazwać, chociażby, Problemy życiowe.
A skoro jesteśmy przy konkursach, dziękuję wszystkim dobrym duszom, które wysłały tego esemesa na mnie, dzięki czemu piastuję trzydzieste miejsce, o! Z dniem dzisiejszym startuję w kolejnym konkursie, miejmy nadzieję, że pozbawionym niezdrowej rywalizacji. So say we all!

Ostatnie komentarze
Czołówka to podstawa
Czołówka to podstawa
Czołówka to podstawa
Czołówka to podstawa
Witamy na lekcji religii
Czołówka to podstawa
Witamy na lekcji religii