3. 03.2010
Witamy na lekcji religii
SiedzÄ™ bezczynnie w domu, dumajÄ…c nad milionem przeróżnych spraw, przeglÄ…dajÄ…c Twittera i zasÅ‚uchujÄ…c siÄ™ w McCrearym… i uznaÅ‚em, że muszÄ™ coÅ› napisać. Nadarza siÄ™ okazja, mam mnóstwo wolnego i wÅ‚aÅ›ciwie niespożytkowanego czasu, a poza tym, pozwoli mi to siÄ™ trochÄ™ odprężyć i zapomnieć o innych troskach. WziÄ…Å‚em siÄ™ zatem do przeglÄ…dania starych artykułów w poszukiwaniu motywacji i znalazÅ‚em opisujÄ…cy mnie DzieÅ„ z życia, gdzie oprócz miliarda poruszanych spraw, wspominam o bezsensie instytucji lekcji religii w polskich szkoÅ‚ach. A skoro tematy okoÅ‚oreligijne zawsze sÄ… mile widziane, a ja siÄ™ tym samym odstresujÄ™, postanowiÅ‚em siÄ™ rozpisać wÅ‚aÅ›nie na ten ciekawy (a jakże inaczej?) temat. Może na poczÄ…tek powiem, że sam na lekcje religii uczÄ™szczam od zawsze i jakoÅ› nigdy mi to nie przeszkadzaÅ‚o, ale od jakiegoÅ› czasu mam pewne obiekcje nawet nie dotyczÄ…ce programu czy sposobu prowadzenia lekcji, co do samej idei. O, i zaczyna siÄ™ robić ciekawie!
W klasie matematyczno-informatyczno-fizycznej, do której mam przyjemność uczÄ™szczać, program przewiduje w drugiej klasie licealnej dwie godziny rozszerzonej fizyki (z zasadzie trzy, ale dwie sÄ… poÅ‚owÄ… klasy), dwie informatyki i dwie religie. Można by rzec, że to trochÄ™ dziwne, ale brnijmy dalej w te paradoksy. W trzeciej klasie odpadajÄ… nam wszystkie (a przynajmniej wiÄ™kszość) przedmiotów niezwiÄ…zanych z wybranym przez nas profilem, wobec czego zostaniemy jedynie w jÄ™zykiem polskim i angielskim, matematykÄ…, informatykÄ…, fizykÄ…… wychowaniem fizycznym i wÅ‚aÅ›nie religiÄ… (jak to mawiajÄ…: coÅ› dla ciaÅ‚a i coÅ› dla ducha). Prawda, liczba godzin przedmiotów Å›cisÅ‚ych skoczy nam diametralnie, nawet dwukrotnie w niektórych przypadkach, ale sam fakt z obecnoÅ›ci religii pozostawia pewien… niesmak? No, kurczÄ™, bÄ™dzie to klasa maturalna, wiÄ™c powinniÅ›my siÄ™ skupić na tym, co naprawdÄ™ jest dla nas ważne, a nie wydziwiać z wliczajÄ…cÄ… siÄ™ do Å›redniej katechezÄ…. To jest wÅ‚aÅ›nie chore w tym wszystkim: zajÄ™cia te powinny być nieobowiÄ…zkowe, nie powinno być na nich ocen i nie powinny wymagać od ucznia niczego wiÄ™cej niż chwili refleksji. Dzisiaj każdy jest z góry zapisywany na religiÄ™ i ewentualnie może siÄ™ z niej wypisać, a ja siÄ™ pytam: dlaczego? Czy nie powinno być przypadkiem na odwrót? Jeżeli czujÄ™ potrzeby chodzenia na zajÄ™cia – zapisujÄ™ siÄ™ i chodzÄ™. Gdy ksiÄ…dz czy katecheta rozumie system to pół biedy; gorzej, gdy wmówi sobie, że jego przedmiot jest najważniejszy i wymaga od uczniów niestworzonych rzeczy, zniechÄ™cajÄ…c ich tym samym do lekcji, wiary, a nawet Boga. Ile osób u nas w klasie siÄ™ już wypisaÅ‚o z powodu prowadzÄ…cego lekcje? Sporo, i to jest wÅ‚aÅ›nie smutne.
Nie jestem zwolennikiem usuniÄ™cia religii z programu, co to, to nie. Jestem czÅ‚owiekiem wierzÄ…cym i chciaÅ‚bym czasami porozmawiać o swojej wierze, ale… No wÅ‚aÅ›nie, zawsze musi być to cholerne ale. ZdążyÅ‚em już zauważyć, że prowadzÄ…cy lekcje sÄ… – co tu ukrywać? – po prostu nawiedzeni, zaÅ›lepieni przez ortodoksjÄ™ i nie przyjmujÄ…cy żadnych argumentów czy prawd; dyskusja z takimi ludźmi to prawdziwa udrÄ™ka, ale muszÄ™ przyznać, że lubiÄ™ siÄ™ w niÄ… włączyć. Poprawia mi to humor, ot co. Gorzej, gdy ów katecheta popeÅ‚nia karygodne błędy merytoryczne lub teologiczne (a zdarzajÄ… siÄ™ i tacy!), po czym wymaga powtarzania ich i nie przyjmuje do wiadomoÅ›ci informacji o swojej pomyÅ‚ce. I tutaj wÅ‚aÅ›nie leży pogrzebany pies: gdy uczymy siÄ™ o faktach, nie ma sprawy. Gorzej jest z dogmatami, szczególnie, że sporo osób, a w tym ja, po prostu siÄ™ z nimi nie zgadza, a z całą pewnoÅ›ciÄ… nie bÄ™dÄ™ powtarzaÅ‚ czegoÅ›, co jest sprzeczne z moimi wartoÅ›ciami lub wierzeniami. A sam fakt, że dostajemy za to wszystko oceny jest po prostu żaÅ‚osny. To może lepiej od razu nam zrobić testy na naszÄ… pobożność, stawiać jedynki za grzechy i oceniać naszÄ… wiarÄ™? Rozumiem, że jakoÅ› trzeba uczniów motywować, ale ocenami?
Co mogÅ‚oby być dobrÄ… alternatywÄ…? To, co powtarzam zawsze, gdy tylko zejdÄ™ na ten temat: religioznawstwo. Nawet obowiÄ…zkowy (pal sześć) przedmiot, gdzie Å›wiecki nauczyciel uczyÅ‚by o wszelakich religiach Å›wiata. Taka lekcji tolerancji, nawet wyglÄ…dajÄ…ca jak wiedza o kulturze czy podstawy przedsiÄ™biorczoÅ›ci w wymiarze jednej lub dwóch godzin na caÅ‚y cykl edukacyjny. Nie kłócilibyÅ›my siÄ™ o metafizyczne idiotyzmy, mÅ‚odzi ludzie zyskaliby jakÄ…Å› Å›wiadomość wszechrzeczy, a do koÅ›cioÅ‚a przecież zawsze można pójść po szkole – drzwi otwarte sÄ… tam zawsze, a księża nie odmówiÄ… rozmowy w trudnej sytuacji. Ale żeby to zmienić, musielibyÅ›my zmienić wpierw rzÄ…d, najlepiej na lewicowy, który nie boi siÄ™ koÅ›cielnej oligarchii i zakonu Ojca Dyrektora z Torunia. Ale zanim do tego dojdzie, minie kilka Å‚adnych lat… So say we all!
Ostatnie komentarze
Czołówka to podstawa
Czołówka to podstawa
Czołówka to podstawa
Czołówka to podstawa
Witamy na lekcji religii
Czołówka to podstawa
Witamy na lekcji religii