17. 03.2010
Uzależniony od muzyki
ZapuÅ›ciÅ‚em siÄ™, prawda? Ostatni wpis opublikowaÅ‚em półtora tygodnia temu, przestaÅ‚em nawet pisać na Twitterze, ale na dniach postaram siÄ™ to wszystko nadrobić. Po pierwsze, zanim jeszcze zacznÄ™ dzisiejszy wywód, chciaÅ‚em powiedzieć, że bardzo cieszy mnie fakt, iż mimo braku nowych wpisów, blog jest odwiedzany codziennie przez dość sporÄ… liczbÄ™ czytelników; autorowi zawsze jest miÅ‚o, gdy ktoÅ› docenia jego pisanie, wiÄ™c dziÄ™kujÄ™ wszystkim, o. Należy siÄ™ Wam również kilka słów wyjaÅ›nienia, dlaczego porzuciÅ‚em na chwilÄ™ dziaÅ‚alność pisarskÄ…: ano, jestem w trakcie wykonywania dużego (jak na moje możliwoÅ›ci) projektu, który wkrótce zobaczy Å›wiatÅ‚o dzienne na Å‚amach tego bloga, a mogÄ™ powiedzieć, że jest zwiÄ…zany z CapricÄ… i wkÅ‚adam w niego mnóstwo pracy, czasu i wysiÅ‚ku. Co tam u mnie? Ano, wegetujÄ™ sobie, próbujÄ…c robić coÅ› konkretnego i konstruktywnego, oglÄ…dam seriale, przygotowujÄ™ siÄ™ psychicznie do Pyrkonu oraz sÅ‚ucham muzyki. I to jest wÅ‚aÅ›nie to, do czego dziÅ› zmierzam! Muzyka – zdecydowanie nieodłączna część mojego, choć nie tylko, życia, rzecz, bez której nie wyobrażam sobie spÄ™dzania wolnego czasu i jedna z ulubionych form rozrywki, jakie jest mi w stanie zaoferować dzisiejszy Å›wiat. Prawie każdy blogger w koÅ„cu pisze taki artykuÅ‚, gdzie przedstawia swoje gusta muzyczne, jednak ja wolÄ™ skoncentrować siÄ™ na tym, dlaczego tego sÅ‚ucham, po co i co to dla mnie znaczy.
Fakt, mogÄ™ powiedzieć, że jestem uzależniony od muzyki i nie bÄ™dzie to jakaÅ› gruba przesada. Po prostu nie wyobrażam sobie dnia bez znanych mi rytmów, drogi do szkoÅ‚y bez sÅ‚uchawki w uchu czy też siedzenia w pokoju z wyłączonÄ… wieżą. Z gÅ‚oÅ›ników wciąż sÄ…czy siÄ™ jakaÅ› muzyka, najczęściej jest to Bear McCreary (chwaÅ‚a mistrzowi!), chociaż mogÄ™ z rÄ™kÄ… na sercu powiedzieć, iż sÅ‚ucham prawie wszystkiego. JeÅ›li mnie znacie, wiecie, że wrÄ™cz kocham muzykÄ™ instrumentalnÄ…, głównie filmowo-serialowÄ…, a nazwiska wyżej wymienionego McCreary’ego, Giacchino, Williamsa czy Aboulkera zajmujÄ… wysokie miejsca w mojej klasyfikacji najczęściej sÅ‚uchanych utworów (via last.fm). Soundtrack z Battlestara goÅ›ci na moim odtwarzaczu praktycznie codziennie i nie jestem pewien czy mi siÄ™ kiedykolwiek znudzi; to, co zaserwowaÅ‚ nam kompozytor, jest mistrzostwem Å›wiata i niekwestionowanym numerem jeden wÅ›ród muzyki filmowej, a sentyment jaki mam do samej Galactici czyni z tego wszystkiego coÅ›, co wykracza poza jakÄ…kolwiek klasyfikacjÄ™. Jest w niej coÅ› magicznego, chwytajÄ…cego za serce i wywoÅ‚ujÄ…cego dreszcze, że aż chce siÄ™ sÅ‚uchać dalej i czekać na kolejnÄ… pÅ‚ytÄ™ mistrza. Dlatego też McCreary towarzyszy mi zawsze w trakcie nauki (jeÅ›li takowÄ… w ogóle uprawiam), rozwiÄ…zywania wszelakich zadaÅ„ matematycznych i fizycznych czy pisania wypracowaÅ„ na jÄ™zyku polskim; ostatnio nawet pisaÅ‚em próbnÄ… maturÄ™ na angielskim przy Storming New Caprica, Apocalypse, Part 1 i The Graystone Family.
Moje obsesyjne uwielbienie McCreary’ego wcale nie przeszkadza mi w sÅ‚uchaniu innej, bardziej odpowiedniej dla mojego pokolenia muzyki. Nie mogÄ™ powiedzieć, że nie lubiÄ™ muzyki rockowej, bo na niej w zasadzie wyrosÅ‚em, chociaż kierujÄ™ siÄ™ w stronÄ™ tego dziwnego tworu, który nazywany jest rockiem alternatywnym. Nie gardzÄ™ również metalem, chociaż wolÄ™ lżejsze klimaty, a najlepiej muzykÄ™ symfonicznÄ…, wiÄ™c prym wiodÄ… tutaj Nightwish i Sabaton. Jedyne, do czego jakoÅ› nie potrafiÄ™ siÄ™ przekonać, to elektro, techno i pochodne. Najciekawsze jest to, w jaki sposób zaczynam przygodÄ™ z danym wykonawcÄ…, bo najczęściej jest to zwykÅ‚y przypadek lub konsekwencja oglÄ…dania seriali. Weźmy na przykÅ‚ad Skilleta, którego znalazÅ‚em po obejrzeniu niesamowitego klipu muzycznego z Battlestara na YouTube; mnóstwo piosenek na moim dysku wzięła siÄ™ z tego, że wystÄ…piÅ‚y w jednym odcinku któregoÅ› z moich ulubionych seriali i zwyczajnie wpadÅ‚y mi w ucho (Breath Murdocha czy Ain’t no Reason Dennena). Nie wspominam już nawet o All Along the Watchtower, które jest moim prywatnym prawie zboczeniem, bo aktualnie mam dwadzieÅ›cia siedem coverów oryginalnej piosenki Boba Dylana i jakoÅ› mi siÄ™ nie nudzÄ… (ach, to Ο παλιάτσος κι ο ληστής!), a wrÄ™cz pozwalajÄ… na ujrzenie czegoÅ› w szerszej perspektywie.
InnÄ… rzeczÄ… jest to, że bardzo czÄ™sto sÅ‚ucham tylko jednej piosenki w kółko, aż do obrzydzenia. CaÅ‚y dzisiejszy dzieÅ„ sÅ‚ucham We are the World w wykonaniu USA for Africa (Jackson, Dylan, Joel, Turner, Wonder i caÅ‚a reszta), od kilku dni mielÄ™ bez przerwy Not Ready to Make Nice w wykonaniu Dixie Chicks, a wczeÅ›niej wciąż leciaÅ‚o Myszy i ludzie Myslovitz, Pain Three Days Grace czy Hurt Johnny’ego Casha. Potem tylko dokÅ‚adam to do listy odtwarzania, ale tekst piosenki zapamiÄ™tam na zawsze i bÄ™dÄ™ z niÄ… wiÄ…zaÅ‚ jakieÅ› wspomnienia. O, i na to też chciaÅ‚em zwrócić uwagÄ™: bardzo czÄ™sto, wrÄ™cz za czÄ™sto, wczuwam siÄ™ w danÄ… piosenkÄ™. ZnajdujÄ™ jakieÅ› podobieÅ„stwa do mojego życia i bieżących wydarzeÅ„, przez co inaczej jÄ… interpretujÄ™, w inny sposób rozumiem jej przesÅ‚anie, ogólnie rozumiem jÄ… na swój sposób. Czasami po prostu trzeba siÄ™ oderwać od rzeczywistoÅ›ci, a muzyka jest najlepszym na to sposobem, bo jaki problem jest we włączeniu caÅ‚ej dyskografii McCreary’ego, zamkniÄ™ciu oczu i odpÅ‚yniÄ™ciu gdzie indziej? Pozdrawiam i polecam, so say we all!
Ostatnie komentarze
Uzależniony od muzyki
Uzależniony od muzyki
Uzależniony od muzyki
Uzależniony od muzyki
Uzależniony od muzyki
Uzależniony od muzyki
Uzależniony od muzyki