Nadchodzi coÅ› mrocznego

8

Zaskoczony ciepÅ‚ym przyjÄ™ciem mojego krótkiego opowiadania Poranek, postanowiÅ‚em jeszcze raz spróbować swoich siÅ‚ jak autor, czego konsekwencjÄ… jest poniższy tekst. Karol doskonale stwierdziÅ‚, że Poranek nie nadaje siÄ™ do kontynuacji, wiÄ™c możecie siÄ™ bezpiecznie (to jest, bez czytania poprzedniego) zanurzyć w nowym Å›wiecie wykreowanym w ciÄ…gu ostatnich dwóch dni. Motywacja? Trzeba wspomnieć o książce Myszy i ludzie Johna Steinbecka, szóstym sezonie Zagubionych i utworze Something Dark is Coming Beara McCreary’ego – mniej i bardziej wyraźne nawiÄ…zania bÄ™dÄ… siÄ™ pojawiaÅ‚y z czasem. OczywiÅ›cie to tylko część pierwsza, a reszta spokojnie leży na moim twardym dysku, czekajÄ…c na odpowiedni moment na opublikowanie.

***

NADCHODZI COÅš MROCZNEGO, PROLOG
AUTOR: KRZYSZTOF REWAK

     Nadchodzi coÅ› mrocznego.

     Ta irracjonalnie prosta, lecz trudna w ogólnym zrozumieniu i pojÄ™ciu myÅ›l nie dawaÅ‚a mi spokoju przez caÅ‚e moje życie, pojawiajÄ…c siÄ™ w czeluÅ›ciach mojego mózgu w najmniej spodziewanych momentach i odbierajÄ…c mi radość istnienia oraz jakiekolwiek poczucie bezpieczeÅ„stwa. Moja matka twierdziÅ‚a, że to byÅ‚y pierwsze sÅ‚owa, jakie wypadÅ‚y z moich ust, rówieÅ›nicy, których niestety nie mogÅ‚em nigdy nazwać przyjaciółmi, unikali mnie jak tylko mogli, nie ukrywajÄ…c strachu przed mojÄ… osobÄ…, a ja sam brzydziÅ‚em siÄ™ tego nachalnego przeÅ›wiadczenia od nadchodzÄ…cej zgubie. Duchowni wiÄ™kszoÅ›ci religii z pewnoÅ›ciÄ… nazwaliby mnie opÄ™tanym, psychiatrzy – chorym psychicznie, a ja byÅ‚em najzwyklejszym w Å›wiecie facetem, którego nawiedzaÅ‚o niewytÅ‚umaczalne ponure stwierdzenie czegoÅ› abstrakcyjnego i surrealistycznego.

     MiaÅ‚em kiedyÅ› sen. Z mojego punktu widzenia mogÅ‚oby siÄ™ wydawać, że trwaÅ‚ on eony, że przespaÅ‚em narodziny i powolne Å›mierci wszystkich gwiazd we wszechÅ›wiecie, że zanurzony w astralnej naturze snu wpadÅ‚em w zapÄ™tlonÄ… w nieskoÅ„czoność wstÄ™gÄ™ Möbiusa, tuÅ‚ajÄ…c siÄ™ w niebycie czasoprzestrzeni. W ów Å›nie, a byÅ‚ to z definicji prawdziwy koszmar, a za razem najgorsze przeżycie jakiego doÅ›wiadczyÅ‚em, umieraÅ‚em na miriady sposobów, włączajÄ…c w to te najbrutalniejsze i najbardziej krwawe, zaczynajÄ…c od Å›miertelnych chorób, poprzez straszliwe wypadki, a koÅ„czÄ…c na niemożliwych do wyobrażenia sytuacjach, których nawet nie potrafiÄ™ powtórzyć. Za każdym razem, gdy umieraÅ‚em, moja dusza przedostawaÅ‚a siÄ™ do kolejnego ciaÅ‚a, bym mógÅ‚ powtórzyć caÅ‚y proces innym sposobem, bym mógÅ‚ dÅ‚użej odczuwać straszliwe mÄ™czarnie i katusze. Wrażenie fizycznego bólu byÅ‚o niczym innym jak wyobrażeniem – byÅ‚em tego pewien, ale nie to byÅ‚o najgorsze; najdotkliwsze piÄ™tno zostawiaÅ‚y na mnie mentalne tortury, które musiaÅ‚em znosić, wiedzÄ…c, że nastÄ™pne wydarzenia bÄ™dÄ… tylko gorsze. Po tym koszmarze obudziÅ‚em siÄ™ z wrzaskiem i zauważyÅ‚em, że caÅ‚a moja rodzina obserwuje mnie z nieukrywanym przerażeniem. Zlany potem, przemÄ™czony i zÅ‚amany psychicznie, uÅ›wiadomiÅ‚em sobie, że rzeczywiÅ›cie coÅ› mnie opÄ™taÅ‚o, a Å›lady krwi na moim ciele utwierdziÅ‚y mnie w tym przekonaniu. Matka moja, osoba bardzo pobożna i wychowana w tradycji chrzeÅ›cijaÅ„skiej, najchÄ™tniej zapomniaÅ‚aby o wiÄ™zach krwi i wyrzuciÅ‚a z rodzinnego domu, ale ojciec, czÅ‚owiek odważny i skrycie wÄ…tpiÄ…cy w istnienia siÅ‚ nadprzyrodzonych, odwiódÅ‚ jÄ… od tego pomysÅ‚u i zaopiekowaÅ‚ siÄ™ mnÄ… należycie.

     CaÅ‚y nastÄ™pny dzieÅ„, od wschodu do zachodu SÅ‚oÅ„ca, spÄ™dziÅ‚em w bezpiecznym domu, bojÄ…c siÄ™ wyjść i spotkać ze Å›wiatem zewnÄ™trznym, z którym kontakt mógÅ‚by siÄ™ dla mnie skoÅ„czyć tragicznie. ZaczÄ…Å‚em rozmyÅ›lać nad sensem życia, popadÅ‚em w głębokÄ… depresjÄ™, a na domiar zÅ‚ego, znów pojawiÅ‚a siÄ™ owa nawiedzajÄ…ca mnie sentencja; wiedziaÅ‚em, że nadchodzi coÅ› mrocznego, jednak nie potrafiÅ‚em nawet okreÅ›lić cóż to takiego, nie wspominajÄ…c nawet o peÅ‚nej interpretacji. Nie chciaÅ‚em zasypiać, baÅ‚em siÄ™, ale zmÄ™czony trudnÄ… i niespokojnÄ… nocÄ…, usnÄ…Å‚em na chwilÄ™, by powrócić do koszmaru.

     NastÄ™pnej nocy również.

     I nastÄ™pnej.

     I jeszcze nastÄ™pnej.

     Moja wewnÄ™trzna odporność psychiczna zostaÅ‚a doszczÄ™tnie zniszczona, moje poczucie bezpieczeÅ„stwa definitywnie zanikÅ‚o, wszystkie emocje zostaÅ‚y wypaczone. ByÅ‚em zÅ‚amanym czÅ‚owiekiem, zniszczonym przez kaprys Boga, genetykÄ™ lub zwykÅ‚y niefart, budzÄ…cym siÄ™ co dzieÅ„ po potwornym koszmarze i muszÄ…cym sobie radzić z rzeczywistoÅ›ciÄ… przez pryzmat introspekcyjnych doÅ›wiadczeÅ„. I w tym straszliwym momencie uÅ›wiadomiÅ‚em sobie, że rzeczywiÅ›cie odstajÄ™ od wszystkich innych ludzi, nie tylko pod wzglÄ™dem psychicznym, ale również fizycznym. Straszliwe koszmary zdaÅ‚y siÄ™ być katalizatorem (a może przyczynÄ…?) dziwnej genetycznej anomalii, która w moim mniemaniu postawiÅ‚a mnie na równi z samym Bogiem. Ja, cierpiÄ…cy za nocy nieludzkie katusze, zostaÅ‚em obdarzony darem, do którego ludzkość dążyÅ‚a od zawsze. DÅ‚ugi czas nie mogÅ‚em w to uwierzyć, caÅ‚ymi dniami przeżywajÄ…c na nowo nocne koszmary i nie majÄ…c czasu na dÅ‚uższe refleksje, ale w koÅ„cu uÅ›wiadomiÅ‚em sobie prawdÄ™: w niewytÅ‚umaczalny dla mnie sposób, staÅ‚em siÄ™ nieÅ›miertelny.

Telewizja, Olimpiada i cała reszta

11

Nie oglÄ…dam telewizji. Jak na osobÄ™ uzależnionÄ… od bieżącego dopÅ‚ywu informacji i wytrwaÅ‚ego widza (aktualnie) oÅ›miu seriali, takie stwierdzenie może brzmieć dziwnie, prawda? Owszem, bardzo lubiÄ™ być na bieżąco ze wszystkich, co siÄ™ dzieje na Å›wiecie, włączajÄ…c w to oczywiÅ›cie politykÄ™ (krajowÄ… i Å›wiatowÄ…), prawdziwe problemy spoÅ‚eczne i gospodarcze, konflikty zbrojne, katastrofy, wydarzenia kulturalne; można by wymieniać w nieskoÅ„czoność, ale przecież nie o to tu chodzi. Seriale? Owszem, ale znów muszÄ™ przypomnieć, że serial różni siÄ™ z definicji od telenoweli, bo Zagubieni, House czy Caprica nijak siÄ™ majÄ… do Mody na sukces, rodzimego Klanu czy innego Na dobre i na zÅ‚e. Telewizora nie włączam, bo nie muszÄ™: informacje mam na bieżąco w internecie dziÄ™ki aplikacji TVN24, a seriale… no cóż, wiadomo jak to dziÅ› wyglÄ…da. Owszem, raz na jakiÅ› czas włączÄ™ wÅ‚aÅ›nie TVN24 albo Comedy Central (ach, dziewiÄ…ty sezon Hożych doktorów), na wakacjach jeszcze oglÄ…daÅ‚em zalegÅ‚e sezony House’a na TVP2, ale ogólnie stroniÄ™ od telewizora. Wczoraj jednak jakoÅ› usiadÅ‚em na fotelu, czekajÄ…c na zwolnienie Å‚azienki, wiÄ™c obejrzaÅ‚em WiadomoÅ›ci telewizji publicznej. DziÄ™ki temu mamy kolejny artykuÅ‚, o.

Co mnie najbardziej zirytowało w całym wydaniu telewizyjnego dziennika? Chyba fakt, że mamy już dwadzieścia lat wolnych mediów, a dziennikarze wciąż nie nauczyli się prowadzić głupich programów informacyjnych. Nie wiem jak to jest na innych kanałach, ale z tego, co pamiętam, zawsze Polsat miał skłonności do informowania nas o milionach kłopotów różnych jednostek, najczęściej chorych lub styranych życiem, a dopiero później raczył widownię tym, co jest naprawdę ważne. I właśnie to mnie wczoraj dobitnie uderzyło, gdyż wpierw usłyszałem o wszędobylskiej Olimpiadzie w Vancouver, potem o niedoszłym gwałcicielu z Zielonej Góry, a dopiero pod koniec o katastrofie na Maderze, gdzie zginęło mnóstwo osób, no, ale lepiej zostawić to na samą końcówkę, niczym ciekawostkę kulturową. Okej, jeszcze zrozumiałbym, gdyby wpierw powiedziano o jakichś błahych wydarzeniach na polskiej scenie politycznej, które są zupełnie bezsensowne, ale przynajmniej odnoszą się do czegoś realnego. Tutaj wręcz muszę zahaczyć o wcześniej wspomnianą kanadyjską Olimpiadę Zimową, bo to się aż woła o pomstę do nieba.

Irytuje mnie fakt, że podczas olimpiad, nieważne czy letniej, zimowej czy jakichkolwiek innych mistrzostw świata w jakiejkolwiek piłce, Polaków ogarnia nagle bezpodstawne i zintensyfikowane zainteresowanie sportem. Nagle wszyscy stają się zapalonymi fanami siatkówki, hokeja czy innej dyscypliny, której zasad nawet nie znają. Nie inaczej jest z Vancouver 2010, z której transmisje zapychają dosłownie cały program telewizji publicznej, a na dodatek (nie ukrywam, że boli mnie to najbardziej) zmienia plany w telewizjach zagranicznych, przez co House, Fringe czy Caprica mają opóźnienia w emisji. Rozumiem, że Telewizja Publiczna realizuje swoją misję edukacyjną (pozdrawiam producentów show Gwiazdy tańczą na lodzie), ale czy transmisja sportowych wydarzeń zaliczają się do owego programu? Nie wiem na ile to sportowe zainteresowanie jest prawdziwe, a na ile spowodowane tym, że nic innego się w świecie nie dzieje lub wewnętrznym imperatywem o nazwie To przecież Olimpiada, muszę oglądać, ewentualnie zwykłym owczym pędem, ale nie podoba mi się ta przymusowa sportyfikacja telewizji, tym bardziej publicznej. Wiem, narzekam, mimo, iż nie korzystam, no, ale przecież mogę chyba wyrazić własne zdanie, prawda? So say we all!

Jedno życie, drugie, trzecie…

12

Wczoraj rozpoczÄ…Å‚ siÄ™ Wielki Post – dla informatyków okres niewybrednych żartów (skoro przed WielkanocÄ… jest POST, to czy przed Bożym Narodzeniem jest GET?), dla wiÄ™kszoÅ›ci ludzi na Å›wiecie najzwyklejsze dni w roku, a dla rzymskich katolików, w domyÅ›le i mnie, czas oczekiwania na Å›mierć i zmartwychwstanie Chrystusa oraz głęboka refleksja nad życiem, Å›mierciÄ…, miÅ‚oÅ›ciÄ… i całą resztÄ… trudnych zagadnieÅ„. Już kilkakrotnie dywagowaÅ‚em tutaj na pierwszy z powyższych tematów, ostatniego nie zamierzam w ogóle poruszać, ale zawsze można dÅ‚użej zastanowić siÄ™ nad Å›mierciÄ…, bo trzeba przyznać, iż to materiaÅ‚ bardzo dobry na rozważania. Już jakiÅ› czas mnie gryzie tematyka kary Å›mierci, a, że ostatnio lubicie trudne tematy, postanowiÅ‚em wyrazić mojÄ… opiniÄ™. No, zatem zaczynajmy.

Jak mogliÅ›cie zauważyć przy moim poprzednim wpisie, jestem zdeklarowanym i zatwardziaÅ‚ym liberaÅ‚em z lewicowymi odchyÅ‚ami, co przekÅ‚ada siÄ™ na moje przekonania i czyny, jednak nic nie jest nigdy jednokolorowe, wiÄ™c jakaÅ› część mnie przejawia konserwatywne poglÄ…dy, które nawet mnie czasami przerażajÄ… (uf, dÅ‚ugie zdanie). Tak wÅ‚aÅ›nie jest z moim stosunkiem do kary Å›mierci, bo w zasadzie powinienem siÄ™ jej sprzeciwiać, ale w jakiÅ› przewrotny sposób jestem jej zwolennikiem. Tak, widzÄ™ już te komentarze (a raczej chciaÅ‚bym je widzieć), gdzie wypominacie mi, że kara Å›mierci nie jest żadnym rozwiÄ…zaniem, że jest nieodwracalna, co jest zÅ‚e w przypadku pomyÅ‚ki systemu sÄ…downiczego, i w koÅ„cu, że jest sprzeczna ze wszystkim, w co wierzymy. Tak, zdajÄ™ sobie z tego wszystkiego sprawÄ™, ale mimo wszystko myÅ›lÄ™, że czasami nie ma innej alternatywy. Weźmy dla przykÅ‚adu sprawÄ™ z zeszÅ‚ego tygodnia, gdzie siedemnastoletni gówniarz zabiÅ‚ policjanta w warszawskim tramwaju. Morderca, bo inaczej w miejscu publicznym nazwać go nie możemy, pójdzie teraz za kraty, gdzie zostanie poddany tak zwanemu procesowi resocjalizacji. I, powiedzcie mi, proszÄ™, co to da? Za kilka lat wyjdzie na wolność za dobre sprawowanie, po czym znowu kogoÅ› zabije; już abstrahujÄ™ od faktu, że za zamordowanie funkcjonariusza paÅ„stwowego, nieważne czy na sÅ‚użbie czy po, każdy powinien otrzymywać dożywocie… albo tytuÅ‚owÄ… karÄ™ Å›mierci.

Oko za oko, zÄ…b za zÄ…b – kÅ‚ania siÄ™ kodeks Hammurabiego. Wiem, że byÅ‚ on nieco zbyt restrykcyjny, szczególnie w odniesieniu do naszych cywilizowanych czasów, ale przewidywaÅ‚ karÄ™ Å›mierci jako odpowiedź na morderstwo. Bo jakże inaczej można ukarać czÅ‚owieka, który dopuÅ›ciÅ‚ siÄ™ najbardziej karygodnej zbrodni? Nawet dożywotnie wiÄ™zienie nie bÄ™dzie jakÄ…Å› wybitnÄ… mÄ™czarniÄ…, a na dodatek to ja bÄ™dÄ™ musiaÅ‚ owego mordercÄ™ opÅ‚acać z wÅ‚asnych pieniÄ™dzy. Nie, dziÄ™kujÄ™. Dlaczego nie można by odpÅ‚acić mu piÄ™knym za nadobne i ukrócić i jego żywot? Przecież można to zrobić humanitarnie, zastrzykiem z szybko dziaÅ‚ajÄ…cÄ… truciznÄ…, ewentualnie na krzeÅ›le elektrycznym, jeżeli takowy sposób byÅ‚by możliwy. A co jeÅ›li okaże siÄ™, że jednak byÅ‚ niewinny? Nie wiem czy za niewinnÄ… można uznać osobÄ™, która w publicznym miejscu, na oczach tuzina ludzi zadźgaÅ‚a bezbronnego policjanta; nie mówiÄ™ przecież o zlikwidowaniu wiÄ™zieÅ„ i poddawania wszystkich karze Å›mierci. Przecież to nie jest też odpowiedź na wszystko, a tym bardziej realnie odpowiedniÄ… karÄ….

W gruncie rzeczy, wprowadzenie kary Å›mierci do Polski wiele by nie zmieniÅ‚o. AbstrahujÄ…c od tego, że zerwalibyÅ›my z milion umów miÄ™dzynarodowych, nasze rodzime sÄ…dy nie chciaÅ‚yby skazywać winnych na ten rodzaj kary. Fakt, zawsze znalazÅ‚by siÄ™ jakiÅ› porywczy sÄ™dzia, ale… to nie na nasze realia. Może to i brutalne, ale czyż nasz Å›wiat nie jest wÅ‚aÅ›nie taki? KoÅ„czÄ™, bo niestety muszÄ™ jeszcze zaÅ‚atwić kilka spraw, wiÄ™c na koniec chciaÅ‚em tylko pozdrowić Karola (wszystkiego najlepszego!) i tradycyjnie krzyknąć so say we all!


Autorem wszystkich artykułów na powyższej stronie jest Krzysztof Rewak.
Oryginalny layout wpBurn Blue, tłumaczenie: Perfekta.pro