Śmierciożercy

5

Plakat promocyjny

Ostatnio mało czytam. Na mojej półce przy łóżku leży rozpoczęta w październiku Diuna Herberta, Roland Stephena Kinga, bożonarodzeniowe prezenty w postaci Cieni Mindora i dwóch ostatnich tomów Nocy Coruscant (których nawet jeszcze nie otworzyłem), Opowieści wampiryczne, w których zostało mi do przeczytania jedno, ostatnie opowiadanie oraz Lalka Prusa. Na półce z książkami leży jeszcze dziewięć książek, przez które nie udało mi się przebrnąć, między innymi sławetne Dzieci Jedi Barbary Hambly czy Zwycięstwo na Centerpoint Allena. Jako fan Gwiezdnych wojen, chcąc, nie chcąc, jestem osobą dużo czytającą, ale niestety zamyka się to raczej w jednym gatunku literackim, czyli w prozie fantastyczno naukowej, od której z rzadka uciekam. Ale przejdżmy do właściwego tematu, okej? W zeszłym tygodniu w polskich księgarniach pojawiła się najnowsza pozycja z tegoż uniwersum, czyli Szturmowcy śmierci (w oryginale Death Troopers) Joe Schreibera, a mnie wczoraj wreszcie udało się ich zakupić. Zacząłem czytać po dziewiątej wieczorem i się zakochałem.

Mam mieszane uczucia co do książkowych horrorów. Zacznijmy może od tego, że nawet Å›rednio przepadam za filmami, ale swoje korzenie ma to w tym, iż kino ostatnich lat koncentruje siÄ™ na gore(wtf?), które mnie zdecydowanie brzydzi. Jeszcze rok temu zastanawiaÅ‚em siÄ™ jak książka może kogokolwiek przestraszyć i za radÄ… koleżanki wypożyczyÅ‚em ze szkolnej biblioteki znane i lubiane w Å›wiecie LÅ›nienie Kinga. Och, król horroru, jak go nazywajÄ…, jakoÅ› mnie nie oczarowaÅ‚. Książka byÅ‚a zwyczajnie nudna, ale postanowiÅ‚em siÄ™ nie Å‚amać i zabrać siÄ™ za coÅ› innego. Graham Masterton pisaÅ‚ bardzo ciekawie, ale to byÅ‚y raczej thrillery, a nie czystogatunkowe horrory, no, niestety. Dlatego, gdy usÅ‚yszaÅ‚em o pierwszej pozycji ze Å›wiata Gwiezdnych wojen bÄ™dÄ…cÄ… horrorem dla dorosÅ‚ych czytelników (tak, mam Å›wiadomość istnienia serii Galaxy of Fear) coÅ› we mnie drgnęło. Z jednej strony, miaÅ‚em nadziejÄ™ na coÅ› epickiego, czegoÅ›, przez co polubiÄ™ książkowe horrory, z drugiej – baÅ‚em siÄ™, że znów dostanÄ™ nudny gniot, które pewnie i tak nie skoÅ„czÄ™.

Death Troopers zrobili w Stanach furorę. Premiera książki była poprzedzona wielką kampanią reklamową, której, co prawda, nie możemy porównywać do tego, co uświadczyliśmy przy Mocy wyzwolonej, jednakże to była jedynie część całego projektu multimedialnego, a Szturmowcy to tylko zwykła powieść. Pojawiły się plakaty ze świetną grafiką autorstwa Indiki, powstał suplement do gry Star Wars: Galaxies, potworzyło się mnóstwo in- i out-univerowych źródłem, chociażby konto TK 329 na Twitterze. Schreiber nawet opublikował soundtrack do książki. Medialna burza przetoczyła się przez amerykański rynek, a przez dziwną polityką wydawniczą Amberu, powieść pojawiła się w Polsce trzy miesiące po światowej premierze. Przez pierwszy tydzień nie było jej w legnickim Empiku, ale wczoraj pojawił się jeden egzemplarz, który natychmiastowo zakupiłem. Książkę przeczytałem w dwie godziny, co może jest spowodowane jej minimalistyczną objętością, ale przejdźmy do konsensusu.

Aquenral ocenia
Fabuła: 8+/10.
Dialogi: 7/10.
Opisy: 8+/10.
Klimat: 10/10.
Ogółem: 8+/10.

Szturmowcy Å›mierci wciÄ…gnÄ™li mnie niesamowicie i odnowili mojÄ… wiarÄ™ w horrorystów. Książka jest krótka, dziwnie zbudowana, jeÅ›li chodzi o rozdziaÅ‚y, które majÄ… niekiedy po trzy strony, z poczÄ…tku trochÄ™ nudzi, ale muszÄ™ przyznać, że to jedna z najlepszych pozycji spod znaku Gwiezdnych wojen, przebija jÄ… jedynie Stover ze swoim ZdrajcÄ… i ewentualnie któryÅ› Luceno, Traviss bÄ…dź Reaves. Najciekawsze jest to, że czytajÄ…c, nie mamy wrażenia, że jesteÅ›my w odlegÅ‚ej galaktyce; rzecz mogÅ‚aby siÄ™ dziać w każdym uniwersum, w każdej rzeczywistoÅ›ci, gdyby nieco pozmieniać nazwy wÅ‚asne. Jedynym wÄ…tkiem, który rzuca siÄ™ w oczy i jest dany jakby na siłę (co nie znaczy, że przeszkadza), jest pojawienie siÄ™ Hana Solo i Chewbaccy, którzy wprowadzajÄ… atmosferÄ™ Starej Trylogii. I gdyby wszystkich Rodian, Wookieech i Dugów zamienić na ludzi, a niszczyciel gwiezdny na jakiekolwiek inne laboratorium, byÅ‚aby Å›wietna powieść dla każdego czytelnika, bo, powiedzmy sobie szczerze, niewielu siÄ™gnie po książkÄ™ z logiem Star Wars. Ale wróćmy do fabuÅ‚y… Najlepsze jest to, że wszystko jest Å‚adnie i w miarÄ™ racjonalnie wytÅ‚umaczone; jakoÅ› nie podobaÅ‚a mi siÄ™ idea zombie w odlegÅ‚ej galaktyce, ale muszÄ™ przyznać, że Schreiber nieźle z tego wybrnÄ…Å‚. StworzyÅ‚ też caÅ‚kiem ciekawych bohaterów z doktor Cody na czele, którÄ… chciaÅ‚bym jeszcze kiedyÅ› zobaczyć w jakiejÅ› książce. Ale najwiÄ™kszÄ… zaletÄ… Szturmowców… jest ich klimat. Krótkie rozdziaÅ‚y, mroczna atmosfera, wyważone dialogi i momentami makabryczne opisy nadajÄ… caÅ‚ej książce niesamowitÄ… atmosferÄ™ grozy. CzytajÄ…c to w nocy, w caÅ‚kowitej ciszy, ma siÄ™ wrażenie jakbyÅ› sam znalazÅ‚ siÄ™ na opuszczonym gwiezdnym niszczycielu Vector i szedÅ‚ pustym korytarzem, bojÄ…c siÄ™, co CiÄ™ znajdzie za nastÄ™pnym zakrÄ™tem. Powraca imperialny wydziaÅ‚ broni biologicznej z Galaxy of Fear, autor widocznie wystarczajÄ…co zgłębiÅ‚ galaktykÄ™, gdyż pojawiajÄ… siÄ™ tak maÅ‚o znane rasy jak Paaerdaugowie, wspomina siÄ™ o Dniu Å»ycia, a akcja jednego rozdziaÅ‚u rozgrywa siÄ™ na Galantosie. Nie ma upychanych na siłę wstawek o podmiotach znanych z filmów, co uparcie stosuje w swoich książkach Michael Reaves, a co mi siÄ™ zdecydowanie nie podoba.

Podsumowanie? Jest to jedna z najlepszych książek, które noszą na okładce znak Star Wars, bardzo dobry horror i świetna rozrywka na zimową noc. Fakt, jest może za krótka, ale ma niesamowity klimat, który wynagradza naprawdę wszystko. Polecam ją wszystkim, naprawdę, bo to kawał dobrej, współczesnej literatury. Z niecierpliwością czekam na prequel, również autorstwa Schreibera, który ma sie pojawić pod koniec tego roku. So say we all.

Już świta

11

Daybreakers (2010)

PrzechodzÄ™ ostatnio niesamowicie zaawansowanÄ… fascynacjÄ™ wampirami i wszystkim, co jest z nimi poÅ›rednio lub bezpoÅ›rednio zwiÄ…zane, wiÄ™c nikogo chyba nie zdziwi fakt, iż wybraÅ‚em siÄ™ do kina na najnowszÄ… produkcjÄ™ braci Spierig o wdziÄ™cznym tytule Daybreakers. Można by powiedzieć, że to kolejny film bazujÄ…cy na wampiromanii wywoÅ‚anej Zmierzchem, ale tutaj siÄ™ pojawia pewna niekonsekwencja: Åšwit jest caÅ‚kowitym przeciwieÅ„stwem (i to dosÅ‚ownie) Å›wiata stworzonego przez paniÄ… Meyer. Gdy tylko zobaczyÅ‚em trailer na Youtube przed dwoma tygodniami, od razu zakochaÅ‚em siÄ™ w tytule i nie mogÅ‚em siÄ™ doczekać premiery. ByÅ‚em, zobaczyÅ‚em… i zaraz postanowiÄ™ Was przekonać do przejÅ›cia siÄ™ do kina.

Mamy rok 2019, dziesięć lat wczeÅ›niej wybuchÅ‚a epidemia, która przeksztaÅ‚ciÅ‚a wiÄ™kszÄ… część ludzkoÅ›ci w wampiry (od razu zaznaczam, że to prawdziwe wampiry, które muszÄ… pić ludzkÄ… krew, nie wychodzÄ… na sÅ‚oÅ„ce, a ich odbić nie widać w lustrach), które postanowiÅ‚y prowadzić dalej konsumpcyjnÄ… cywilizacjÄ™ czÅ‚owieka. Wiadomo, zmiany sÄ… bolesne i tak dalej, wiÄ™c mamy kilka innowacji: przebudowÄ™ miast na potrzeby nocnego życia, modyfikacje samochodów do jazdy w dzieÅ„, butiki z ciepłą krwiÄ… na dworcach… I to jest chyba najwspanialsza rzecz w tym filmie: klimatycznie zbudowany Å›wiat przedstawiony. Nie odczuwamy tego, że wszyscy ludzie w caÅ‚ym mieÅ›cie to w rzeczywistoÅ›ci potwory, które pijÄ… kawÄ™ z krwiÄ…, a na imprezy przynoszÄ… krew w butelkach po winie. GÅ‚odujÄ…cy bezdomni chodzÄ… z kartonikami z napisami ProszÄ™ o krew, a w telewizji lecÄ… reklamy pasty do kłów Bielsze nie bÄ™dÄ…, jednak wydaje siÄ™ to… naturalne? Mnie wszystkie takie rzeczy niesamowicie bawiÅ‚y, wprowadzaÅ‚y mrocznÄ… atmosferÄ™ i nastrój, który opacznie mi siÄ™ udzieliÅ‚y, ale pokazaÅ‚y też, że wampiry to też ludzie, jeÅ›li wiecie o co mi chodzi. No wÅ‚aÅ›nie, a gdzie siÄ™ podziewajÄ… poczciwi Homo sapiens? Nieliczne egzemplarze, które przeżyÅ‚y masowÄ… wampiryzacjÄ™ ukrywajÄ… siÄ™ w sÅ‚onecznych miejscach w obawie przed przeÅ›ladowaniami na tle stricte rasowym, bowiem nasi bladzi przyjaciele polujÄ… na nich i przetrzymujÄ… na farmach, gdzie pobiera siÄ™ hektolitry krwi, by zaspokoić wampirze potrzeby. I tutaj siÄ™ zaczyna caÅ‚a fabuÅ‚a, która jest mocnym, naprawdÄ™ mocnym fundamentem caÅ‚ego filmu.

Narada wojenna.

Brakuje krwi. No, kto by pomyślał, że tak przyziemna sprawa jak brak pożywienia może zaszkodzić wampirzej cywilizacji? Nieśmiertelni i piękni są narażeni na obrzydliwą mutację, która przemienia ich w instynktownie szukające krwi bestie z wielkimi pazurami, kłami, skrzydłami i całą resztą wyposażenia, którego ludzki wampir nie posiada. Firmy hematologiczne (które zmieniły target z rynku medycznego na spożywczy) próbują opracować substytut krwi, który wcale nie ma pomóc umęczonej rasie ludzkiej, ale przeprowadzić wampiry znad przepaści, na którą same się zapędziły. Znowu pojawia się ten niesamowity klimat: głodujące wampiry przyspieszają własną mutację, pijąc własną krew, w mediach mówi się o braku krwi w trzecim świecie i o pożarach wywoływanych przez płonące zwampiryzowane zwierzęta, które wychodzą na światło słoneczne, dzieci rozkopują cmentarze, mając nadzieję na znalezienie choć kropelki krwi, a wszędzie panuje nieufność i atmosfera nadchodzącej burzy. W takim świecie żyje Edward (cholera jasna!) Dalton, miłośnik ludzi i hematolog, który został zmieniony w wampira wbrew sobie. Oczywiście spotyka ludzką kobietę, oczywiście jest ona piękna i oczywiście zakochuje się – w taki oto sposób mamy całkowitą odwrotność Zmierzchu. Edward pojawia się sam w domu pełnym ludzi, którzy marzą tylko o jego śmierci, a sam chce się stać na powrót człowiekiem, bo okazuje się, że proces dewampiryzacji jest możliwy (ot, ciekawostka naukowa).

Fabuła może wyglądać teraz na przewidywalną, ale z ręką na sercu powiem, że takiego zakończenia z pewnością się nie spodziewałem. Nie ma tutaj typowej amerykanizacji przemysłu filmowego (no, poza plakatem rekrutacyjnym do armii z Wujem Samem), która ostatnio zdominowała wszelakie kinowe produkcje. Okej, podniecam się klimatem, zachwycam fabułą, ale przecież coś trzeba było spieprzyć, prawda? Ano, prawda. Efekty specjalne, które wykonywała ta sama firma, co do Władcy pierścieni, zawiodły mnie; inaczej się nie wyrażę, bo szkoda cennych bajtów w bazie danych. Sam efekt płonących wampirów na świetle słonecznym był już średni, ale niesmak wzbudziły u mnie przede wszystkim zmutowane wampiry, które grasowały po mieście w poszukiwaniu krwi. Sam pomysł jest świetny: nie pijesz ludzkiej krwi, więc zamieniasz się w potwora; dla takiego idealisty jak Edward to nie lada wyzwanie etyczno-moralne, bo spożywanie krwi też uważa za potworny czyn. Jedyną sceną, gdzie mutant mi się podobał, był atak ów stwora na Edwarda w jego własnym domu. Biedny ogrodnik wyczuł zapach butelki z krwią przyniesionej przez brata Eda i nie mógł powstrzymać głodu. Moment, gdy zlizuje krople krwi z mebli i rysuje szponami na skrzydłach szafki jest po prostu piękny; późniejsza walka wypada słabo, no, ale nie jest z drugiej strony taka tragiczna. Mimo wszystko, myślę, że można było wyłożyć więcej pieniążków i zrobić coś atrakcyjniejszego wizualnie, bo mam dziwne wrażenie, że połowa budżetu poszła na ostatnią bitwę w centrum hematologicznym.

Aquenral ocenia
Trailer: 10/10.
Fabuła: 9+/10.
Klimat: 10/10.
Efekty: 5/10.
Muzyka: 2/10.
Ogółem: 7-/10.

O aktorach nie bÄ™dÄ™ siÄ™ wypowiadaÅ‚, bo zagrali dobrze. Asia zauważyÅ‚a, iż Ethan Hawke wyglÄ…da przystojniej jako czÅ‚owiek niż wampir (cóż, ja nie zwróciÅ‚em na to uwagi), ale spodobaÅ‚a mi siÄ™ rola Willem Dafoe jako Elvisa. MaÅ‚ym smaczkiem dla mnie, jako fana Gwiezdnych wojen, byÅ‚o pojawienie siÄ™ Jaya Laga’aii (Gregar Typho) jako wampirzego senatora z proludzkimi sympatiami. Na caÅ‚ej linii zawiodÅ‚em siÄ™ na muzyce: nie mam zielonego pojÄ™cia, kto jÄ… pisaÅ‚, ale mam wrażanie, że nawet nikt jej nie skomponowaÅ‚. PrzydaÅ‚aby siÄ™ potężna orkiestra albo chociaż smÄ™tne Running Up That Hill Placebo z trailera, a tu nic. PolaÅ‚o siÄ™ sporo krwi, wyrwano wiele koÅ„czyn i zjedzono jeszcze wiÄ™cej ludzi, ale myÅ›lÄ™, że można byÅ‚oby trochÄ™ okroić film z brutalnoÅ›ci. Mówi siÄ™, że Zmierzch jest gwaÅ‚tem na wampirach. Cóż, trzeba obejrzeć Daybreakers i dopiero wtedy siÄ™ wypowiedzieć, o. So say we all.

Witamy w Mieście Obietnicy

3

Promises Broken (2009)

Battlestar może i jest najlepszym serialem fantastyczno-naukowym jaki kiedykolwiek zrealizowano, ale jest inna produkcja, która bezkompromisowo bije GalacticÄ™ na gÅ‚owÄ™, szczególnie jeÅ›li chodzi o podstawÄ™ fabularnÄ…. Chodzi mi oczywiÅ›cie o The 4400, czyli niedocenianÄ… produkcjÄ™ CBS z lat 2004-2007, która przez naprawdÄ™ dÅ‚ugi czas byÅ‚a moim ulubionym serialem, a i wciąż zajmuje w moim sercu ważne miejsce. Trudno wszystko pokrótce opisać, bo główna fabuÅ‚a oÅ› fabularna skrÄ™caÅ‚a czasami w dziwne miejsca, ale postaram siÄ™ Wam wyjaÅ›nić główne wÄ…tki, bym spokojnie przeszedÅ‚ do wÅ‚aÅ›ciwej recenzji. W postapokaliptycznej przyszÅ‚oÅ›ci Å›wiatem rzÄ…dzi brutalna i potężna elita, która zwyciężyÅ‚a w Wojnie. OpozycjoniÅ›ci porywajÄ… dokÅ‚adnie 4400 ludzi z przeszÅ‚oÅ›ci, konkretnie z przeÅ‚omu XX i XXI wieku, wstrzykujÄ… do ich organizmów sztuczny neuroprzekaźnik, wywoÅ‚ujÄ…c nadprzyrodzone zdolnoÅ›ci, po czym odstawiajÄ… ich zbiorowo do 2004 roku. KilkanaÅ›cie zdarzeÅ„ doprowadza w koÅ„cu do tego, że Jordan Collier, zmartwychwstaÅ‚y lider 4400, przejmuje rzÄ…dowy zapas promcyny, owego neuroprzekaźnika z przyszÅ‚oÅ›ci, rozpoczynajÄ…c swój plan dystrybucji, który ma uratować Å›wiat przed czyhajÄ…cÄ… w przyszÅ‚oÅ›ci KatastrofÄ…. Jedynym mankamentem jest jedna z wÅ‚aÅ›ciwoÅ›ci promcyny: zabija ona poÅ‚owÄ™ ludzi, którzy biorÄ… zastrzyk. Gdy mÅ‚ody Danny Farrell podejmuje decyzjÄ™ i wstrzykuje sobie owÄ… substancjÄ™ do krwi, zyskujÄ…c zdolność rozprzestrzeniania promycyny przez powietrze, pogrąża caÅ‚e Seattle w chaosie. Ruch Colliera przejmuje inicjatywÄ™, nazywajÄ…c metropoliÄ™ Miastem Obietnicy i odcinajÄ…c siÄ™ od struktur rzÄ…dowych. OstatniÄ… scenÄ… ostatniego odcinka jest Tom Baldwin, główny bohater, agent NTAC i poÅ›rednik miÄ™dzy teraźniejszoÅ›ciÄ… i przyszÅ‚oÅ›ciÄ…, siedzÄ…cy we wÅ‚asnym domu i kontemplujÄ…cy zażycie promycyny. I w takim wÅ‚aÅ›nie miejscu USA Network zostawiÅ‚o nas wszystkich na lodzie, serial skasowano z ramówki i nigdy byÅ›my nie dowiedzieli jak to wszystko siÄ™ koÅ„czy…

Welcome to Promise City (2009)

… ale od czego jest pojÄ™cie expanded universe? Napisano cztery książki z serii The 4400. Akcja dwóch pierwszych rozgrywa siÄ™ podczas drugiego i trzeciego sezonu serialu, ale dwie nastÄ™pne opowiadajÄ… już o zdarzeniach po The Great Leap Forward i na tych pozycjach chcÄ™ siÄ™ dzisiaj skupić. Welcome to Promise City Grega Coksa i Promises Broken Davida Macka to, nie oszukujmy siÄ™, tak zwane must-read dla każdego fana czterech-czterystu. Przykro mi to pisać, ale jestem na dzieÅ„ dzisiejszy chyba jedynÄ… osobÄ… w Polsce, która przeczytaÅ‚a owe powieÅ›ci, a reprezentujÄ… one ze sobÄ… naprawdÄ™ wysoki poziom. ZaskoczyÅ‚o mnie to, ale obaj panowie wykonali kawaÅ‚ dobrej roboty i wyraźnie widać, że zależaÅ‚o im na spójnoÅ›ci ze Å›wiatem przedstawionym. RozwiÄ…zujÄ… siÄ™ wÄ…tki (niestety nie wszystkie) z serialu, których nie daÅ‚o siÄ™ zrealizować albo zniknęły bez sÅ‚owa wyjaÅ›nienia w poÅ‚owie show: powraca Dennis Ryland, którego ostatnio widzieliÅ›my w trzecim sezonie, widzimy, co siÄ™ dzieje z Richardem Tylerem po jego zesÅ‚aniu do wiÄ™zienia, przewijajÄ… nam siÄ™ Pasażerowie, którzy przewijali siÄ™ przez wszystkie sezony i aż miÅ‚o czytać te nazwisko: Heather Tobey, Gary Navarro, Orson Bailey, Tess Doerner, Lewis Mesirow, Lindsey Hammond… Niestety stosunkowo dawno oglÄ…daÅ‚em The 4400 (co zamierzam niedÅ‚ugo nadrobić), wiÄ™c nie wyÅ‚apaÅ‚em wszystkich smaczków, ale nieraz siÄ™ uÅ›miechnÄ…Å‚em widzÄ…c jak autorzy popisujÄ… siÄ™ swojÄ… wiedzÄ…, nawiÄ…zujÄ… do prawie każdego odcinka (a to szarlotka z Evanston, a to No Exit PJa, nie mówiÄ…c już o incydencie z inhibitorem). Głównymi bohaterami wciąż pozostajÄ… Tom Baldwin i Diana Skouris, ale na pierwszy plan wysuwajÄ… siÄ™ też inni, których raczej nie spodziewaÅ‚em siÄ™ znów zobaczyć: Richard Tyler czy Jed Garrity.

OSTRZEŻENIE PRZED SPOILERAMI
W poniższej sekcji znajduje się streszczenie obu książek.

Welcome to Promise City zaczyna siÄ™ już po Wielkim Krok Naprzód. Seattle jest już formalnie Miastem Obietnicy, Jordan Collier jest królem na zamku, a p-pozytywni wszÄ™dzie siÄ™ panoszÄ…. Szalony p-pozytywny grabarz i agentka NTAC postanawiajÄ… dokoÅ„czyć dzieÅ‚o Danny’ego Farrella i używajÄ…c swoich zdolnoÅ›ci, klonujÄ… ciaÅ‚o chÅ‚opaka wraz ze zdolnoÅ›ciÄ… wytwarzania wirusa promcyny. Tymczasem Collier odbija Richarda Tylera z rzÄ…dowego tajnego wiÄ™zienia dla p-pozytywnych i wykorzystuje go jako zawodowego zabójcÄ™, który poluje na Oznaczonych, wciąż panoszÄ…cych siÄ™ po Å›wiecie. Promises Broken jest bezpoÅ›redniÄ… kontynuacjÄ… poprzedniej książki. Armia Stanów Zjednoczonych otacza Miasto Obietnicy, jednak Jordan wcale nie chce wywoÅ‚ywać wojny. Gdy kryzys przeradza siÄ™ w otwarty konflikt na ostrÄ… amunicjÄ™, a rzÄ…d USA wykorzystuje do walki nadżoÅ‚nierzy ze zdolnoÅ›ciami, Collier broni miasta za wszelkÄ… cenÄ™. Trójka pozostaÅ‚ych przy życiu Oznaczonych buduje w kooperacji z Dennisem Rylandem broÅ„ opartÄ… na antymaterii, która ma niszczyć wiÄ…zania promycyny, pozbawiajÄ…c ludzi zdolnoÅ›ci. Ryland nie wie, że agenci z przyszÅ‚oÅ›ci majÄ… inny cel. W ostatnim starciu wszystko, dosÅ‚ownie wszystko, bÄ™dzie zależaÅ‚o od decyzji podjÄ™tej przez Toma Baldwina.

KONIEC SPOILERÓW
W tym miejscu kończy się streszczenie obu książek.

Koniec Promises Broken jest wiÄ™kszym cliff-hangerem niż The Great Leap Forward, a ostatnie zdanie brzmi: Here ends the First Saga of The 4400. Niestety, z tego co widzÄ™ na Amazonie, nie ma jeszcze żadnych zapowiedzi kolejnych powieÅ›ci z cyklu, które niewÄ…tpliwie chciaÅ‚bym przeczytać. Mam szczerÄ… nadziejÄ™ na kontynuacjÄ™, bo serial z pewnoÅ›ciÄ… już nie wróci, a książki szybko i przyjemnie siÄ™ czyta, a autorzy potrafiÄ… stworzyć niesamowity klimat. Pierwsza opisywana powieść otrzymuje ode mnie 6/10, a druga – 8/10, ale polecam wszystkim, którzy widzieli serial, bo to po prostu trzeba przeczytać, o. WiÄ™c so say we all i We’re not a threat, we’re salvation. The world will have to deal with us.


Autorem wszystkich artykułów na powyższej stronie jest Krzysztof Rewak.
Oryginalny layout wpBurn Blue, tłumaczenie: Perfekta.pro