Czołówka to podstawa

6

Jako zatwardziaÅ‚y fan wszelakiej maÅ›ci seriali fantastyczno-naukowych, sensacyjnych i innych, czasami trudnych do zdefiniowania gatunkowo (o Caprice jeszcze przyjdzie czas podyskutować), mogÄ™ siÄ™ Å›miaÅ‚o nazwać specjalistÄ… w dziedzinie współczesnych odcinkowych produkcji telewizyjnych. W każdej z nich jest to mistyczne coÅ›, co zasÅ‚uguje na chociażby odrobinÄ™ uwagi, w przeciwnym razie nikt by ich nie oglÄ…daÅ‚, a tym bardziej ja. W tym mamy przynajmniej jeden ciekawy wÄ…tek, w tamtym podobajÄ… mi siÄ™ relacje miÄ™dzy bohaterami, ten z kolei możemy Å›miaÅ‚o nazwać najlepszym serialem jaki kiedykolwiek powstaÅ‚… Te cholerne pożeracze czterdziestu dwóch minut życia tak potrafiÄ… nam umilić czas, tak mocno możemy siÄ™ do nich przywiÄ…zać i przyzwyczaić, że kiedy znikajÄ…, czujemy coÅ› na ksztaÅ‚t smutku. Brakuje nam bohaterów i rozpoczÄ™tych kiedyÅ› wÄ…tków, tÄ™sknimy za muzykÄ… i nierzadko ze Å‚zÄ… w oku oglÄ…damy stare odcinki, aż w koÅ„cu jedynym, co po nich pozostaje jest wspomnienie. A co pamiÄ™tamy najbardziej? Ano, czołówkÄ™.

Pan Tomasz Kucza na blogu Wieża.org pół roku temu zrobiÅ‚ listÄ™ swoich ulubionych czołówek seriali, a ja, tkniÄ™ty nostalgicznymi wspomnieniami zwiÄ…zanymi z GalacticÄ…, postanowiÅ‚em zobaczyć jak wyglÄ…daÅ‚aby moja klasyfikacja. UkÅ‚ada siÄ™ ona w dość przewidywalny sposób, szczególnie jeÅ›li znacie moje upodobania, ale uznaÅ‚em, że warto to wrzucić, chociażby dla upamiÄ™tnienia moich zainteresowaÅ„… Ciekawie siÄ™ to bÄ™dzie czytaÅ‚o za kilka lat, o.

DziesiÄ…te miejsce na mojej liÅ›cie zajmuje Kingdom Hospital ze swojÄ… piÄ™knÄ… introdukcjÄ… z użyciem jeszcze piÄ™kniejszej piosenki Worry About You w wykonani Ivy. Tejże samej piosenki uÅ›wiadczymy w pilotażowym odcinku The 4400 (których jeszcze zobaczymy na tej liÅ›cie), ale trzeba przyznać, że króciutki serial, którego patronem byÅ‚ sam Stephen King, miaÅ‚ niesamowicie klimatyczne i zapadajÄ…ce w pamięć wprowadzenie. Skoro już jesteÅ›my przy szpitalach, trzeba wspomnieć o House M.D., gdzie przedstawiono nam dwie wersje czołówki: amerykaÅ„skÄ… (z Teardropem Massive Attacku) oraz europejskÄ… i szczerze mówiÄ…c, nie wiem, którÄ… wolÄ™. Obie majÄ… w sobie to magiczne coÅ›, sÄ… piÄ™kne w swojej medycznej prostocie i aż motywujÄ… do obejrzenia caÅ‚ego odcinka. Ósme miejsce okupuje kolejny serial animowany, post-apokaliptyczna wizja Å›wiata ukazana w niesamowitej francuskiej produkcji pod tytuÅ‚em Chris Colorado. Muzyka Fabrice’a Aboulkera, zresztÄ… tak jak i w caÅ‚ym serialu, jest przecudowna, a jedynym wyraźnie widocznym mankamentem jest to, że w sieci bardzo trudno byÅ‚o dorwać jakikolwiek odcinek. Ostatnio ktoÅ› miÅ‚y uploadowaÅ‚ wszystko na YouTube, wiÄ™c polecam z rÄ™kÄ… na sercu.

Na skróty
#10: Kingdom Hospital
#9: House M.D.
#8: Chris Colorado
#7: Scrubs
#6: BSG
#5: Caprica
#4: Human Target
#3: Fringe
#2: The Lost Room
#1: The 4400

Scrubs, czyli Hoży doktorzy to pozycja numer siedem. Intro krótkie, treÅ›ciwe, ze Å›wietnym Supermanem Lazlo Bane’a – czego wiÄ™cej chcieć? I tym samym dochodzimy do trzech czołówek, które pod wzglÄ™dem muzycznym przebijajÄ… wszystko, a to dlatego, że muzykÄ™ do nich komponowaÅ‚ sam mistrz – Bear McCreary. Battlestar Galactica, miejsce szóste – niekwestionowanie najlepszy serial jaki kiedykolwiek powstaÅ‚ (cóż, przynajmniej w moim skromnym odczuciu), bÄ™dÄ…cy nie tylko wojennÄ… fantastykÄ… naukowÄ…, ale przede wszystkim poważnym dramatem cywilizacyjno-spoÅ‚ecznym, ma nostalgicznÄ… czołówkÄ™ wprowadzajÄ…cÄ… nas w realia exodusu na ZiemiÄ™. W battlestarowym prequelu, Caprice posuniÄ™to siÄ™ o krok dalej i wykreowano niesamowicie klimatyczne rozpoczÄ™cie, które przedstawia w zarysie każdy wÄ…tek, a jest tak cudnie skonstruowane i połączone, że trudno to nawet opisać. I gdy już myÅ›laÅ‚em, że McCreary już niczym mnie nie zaskoczy, pojawiÅ‚ siÄ™ nowy serial Foxa, Human Target(miejsce czwarte!) i musiaÅ‚em znów zmienić zdanie. Wyraźne nawiÄ…zanie do openingów filmów 007 James Bond, Å›wietna strona wizualna, akcja wrÄ™cz wylewajÄ…ca siÄ™ z ekranu i ta piÄ™kna muzyka. Ech, na starość robiÄ™ siÄ™ sentymentalny.

Kto widziaÅ‚ Fringe, wie dlaczego znajduje siÄ™ on na trzecim miejscu. Michael Giacchino odwaliÅ‚ kawaÅ‚ niezwykle dobrej roboty, a specjaliÅ›ci od animacji komputerowej spisali siÄ™ doskonale. Zdecydowanie najlepsza czołówka spoÅ›ród obecnie emitowanych seriali, o. JednÄ… z najlepszych czołówek jakie kiedykolwiek widziaÅ‚em jest wprowadzenie do The Lost Room, czyli Zaginionego pokoju, który byÅ‚ niegdyÅ› emitowany przez rodzimÄ… TVP. Muzyka Roberta J. Krala jest taka… hipnotyzacjo piÄ™kna, że po jej obejrzeniu czÅ‚owiek chce zobaczyć caÅ‚y miniserial. Cóż mogÅ‚em uznać, że najlepszÄ… czołówkÄ™ jeżeli nie wstÄ™p do mojego niegdyÅ› ulubionego serialu? Tak, panie i panowie, oczywiÅ›cie, że chodzi mi o The 4400, gdzie piosenka A Place in Time Amandy Abizaid jest przepiÄ™knym tÅ‚em do refleksji nad mijajÄ…cym czasem i niemożnoÅ›ciÄ… zawrócenia przeszÅ‚oÅ›ci. Wszystko mija, a my możemy na to jedynie patrzeć – takie sÄ… smutne koleje życia.

Pozwólcie, że siÄ™ nawet nie wypowiem o ostatnich tendencjach filmowców, którzy skracajÄ… czołówki do absolutnego minimum. Wpierw Zagubieni i Herosi, teraz FlashForward, V czy najnowszy Stargate… Aż szkoda myÅ›leć jakie otwierajÄ… siÄ™ tu możliwoÅ›ci dla grafików i kompozytorów, ech. Ciekawi mnie czy chociaż troszkÄ™ wpasowaÅ‚em siÄ™ w Wasze gusta i czy widzieliÅ›cie chociażby poÅ‚owÄ™ przedstawionych tu seriali, ale to już nie mój problem. PrzedstawiÅ‚em, co miaÅ‚em przedstawić, wiÄ™c mogÄ™ spokojnie wziąć siÄ™ za oglÄ…dania najnowszego odcinka Caprici, wiÄ™c do zobaczenia po drugiej stronie i so say we all!

Witamy na lekcji religii

11

SiedzÄ™ bezczynnie w domu, dumajÄ…c nad milionem przeróżnych spraw, przeglÄ…dajÄ…c Twittera i zasÅ‚uchujÄ…c siÄ™ w McCrearym… i uznaÅ‚em, że muszÄ™ coÅ› napisać. Nadarza siÄ™ okazja, mam mnóstwo wolnego i wÅ‚aÅ›ciwie niespożytkowanego czasu, a poza tym, pozwoli mi to siÄ™ trochÄ™ odprężyć i zapomnieć o innych troskach. WziÄ…Å‚em siÄ™ zatem do przeglÄ…dania starych artykułów w poszukiwaniu motywacji i znalazÅ‚em opisujÄ…cy mnie DzieÅ„ z życia, gdzie oprócz miliarda poruszanych spraw, wspominam o bezsensie instytucji lekcji religii w polskich szkoÅ‚ach. A skoro tematy okoÅ‚oreligijne zawsze sÄ… mile widziane, a ja siÄ™ tym samym odstresujÄ™, postanowiÅ‚em siÄ™ rozpisać wÅ‚aÅ›nie na ten ciekawy (a jakże inaczej?) temat. Może na poczÄ…tek powiem, że sam na lekcje religii uczÄ™szczam od zawsze i jakoÅ› nigdy mi to nie przeszkadzaÅ‚o, ale od jakiegoÅ› czasu mam pewne obiekcje nawet nie dotyczÄ…ce programu czy sposobu prowadzenia lekcji, co do samej idei. O, i zaczyna siÄ™ robić ciekawie!

W klasie matematyczno-informatyczno-fizycznej, do której mam przyjemność uczÄ™szczać, program przewiduje w drugiej klasie licealnej dwie godziny rozszerzonej fizyki (z zasadzie trzy, ale dwie sÄ… poÅ‚owÄ… klasy), dwie informatyki i dwie religie. Można by rzec, że to trochÄ™ dziwne, ale brnijmy dalej w te paradoksy. W trzeciej klasie odpadajÄ… nam wszystkie (a przynajmniej wiÄ™kszość) przedmiotów niezwiÄ…zanych z wybranym przez nas profilem, wobec czego zostaniemy jedynie w jÄ™zykiem polskim i angielskim, matematykÄ…, informatykÄ…, fizykÄ…… wychowaniem fizycznym i wÅ‚aÅ›nie religiÄ… (jak to mawiajÄ…: coÅ› dla ciaÅ‚a i coÅ› dla ducha). Prawda, liczba godzin przedmiotów Å›cisÅ‚ych skoczy nam diametralnie, nawet dwukrotnie w niektórych przypadkach, ale sam fakt z obecnoÅ›ci religii pozostawia pewien… niesmak? No, kurczÄ™, bÄ™dzie to klasa maturalna, wiÄ™c powinniÅ›my siÄ™ skupić na tym, co naprawdÄ™ jest dla nas ważne, a nie wydziwiać z wliczajÄ…cÄ… siÄ™ do Å›redniej katechezÄ…. To jest wÅ‚aÅ›nie chore w tym wszystkim: zajÄ™cia te powinny być nieobowiÄ…zkowe, nie powinno być na nich ocen i nie powinny wymagać od ucznia niczego wiÄ™cej niż chwili refleksji. Dzisiaj każdy jest z góry zapisywany na religiÄ™ i ewentualnie może siÄ™ z niej wypisać, a ja siÄ™ pytam: dlaczego? Czy nie powinno być przypadkiem na odwrót? Jeżeli czujÄ™ potrzeby chodzenia na zajÄ™cia – zapisujÄ™ siÄ™ i chodzÄ™. Gdy ksiÄ…dz czy katecheta rozumie system to pół biedy; gorzej, gdy wmówi sobie, że jego przedmiot jest najważniejszy i wymaga od uczniów niestworzonych rzeczy, zniechÄ™cajÄ…c ich tym samym do lekcji, wiary, a nawet Boga. Ile osób u nas w klasie siÄ™ już wypisaÅ‚o z powodu prowadzÄ…cego lekcje? Sporo, i to jest wÅ‚aÅ›nie smutne.

Nie jestem zwolennikiem usuniÄ™cia religii z programu, co to, to nie. Jestem czÅ‚owiekiem wierzÄ…cym i chciaÅ‚bym czasami porozmawiać o swojej wierze, ale… No wÅ‚aÅ›nie, zawsze musi być to cholerne ale. ZdążyÅ‚em już zauważyć, że prowadzÄ…cy lekcje sÄ… – co tu ukrywać? – po prostu nawiedzeni, zaÅ›lepieni przez ortodoksjÄ™ i nie przyjmujÄ…cy żadnych argumentów czy prawd; dyskusja z takimi ludźmi to prawdziwa udrÄ™ka, ale muszÄ™ przyznać, że lubiÄ™ siÄ™ w niÄ… włączyć. Poprawia mi to humor, ot co. Gorzej, gdy ów katecheta popeÅ‚nia karygodne błędy merytoryczne lub teologiczne (a zdarzajÄ… siÄ™ i tacy!), po czym wymaga powtarzania ich i nie przyjmuje do wiadomoÅ›ci informacji o swojej pomyÅ‚ce. I tutaj wÅ‚aÅ›nie leży pogrzebany pies: gdy uczymy siÄ™ o faktach, nie ma sprawy. Gorzej jest z dogmatami, szczególnie, że sporo osób, a w tym ja, po prostu siÄ™ z nimi nie zgadza, a z całą pewnoÅ›ciÄ… nie bÄ™dÄ™ powtarzaÅ‚ czegoÅ›, co jest sprzeczne z moimi wartoÅ›ciami lub wierzeniami. A sam fakt, że dostajemy za to wszystko oceny jest po prostu żaÅ‚osny. To może lepiej od razu nam zrobić testy na naszÄ… pobożność, stawiać jedynki za grzechy i oceniać naszÄ… wiarÄ™? Rozumiem, że jakoÅ› trzeba uczniów motywować, ale ocenami?

Co mogÅ‚oby być dobrÄ… alternatywÄ…? To, co powtarzam zawsze, gdy tylko zejdÄ™ na ten temat: religioznawstwo. Nawet obowiÄ…zkowy (pal sześć) przedmiot, gdzie Å›wiecki nauczyciel uczyÅ‚by o wszelakich religiach Å›wiata. Taka lekcji tolerancji, nawet wyglÄ…dajÄ…ca jak wiedza o kulturze czy podstawy przedsiÄ™biorczoÅ›ci w wymiarze jednej lub dwóch godzin na caÅ‚y cykl edukacyjny. Nie kłócilibyÅ›my siÄ™ o metafizyczne idiotyzmy, mÅ‚odzi ludzie zyskaliby jakÄ…Å› Å›wiadomość wszechrzeczy, a do koÅ›cioÅ‚a przecież zawsze można pójść po szkole – drzwi otwarte sÄ… tam zawsze, a księża nie odmówiÄ… rozmowy w trudnej sytuacji. Ale żeby to zmienić, musielibyÅ›my zmienić wpierw rzÄ…d, najlepiej na lewicowy, który nie boi siÄ™ koÅ›cielnej oligarchii i zakonu Ojca Dyrektora z Torunia. Ale zanim do tego dojdzie, minie kilka Å‚adnych lat… So say we all!

Po co to wszystko?

8

Nie, nie będę dziś smęcił w miejscu publicznym jakim jest ten blog o moich prywatnych problemach osobistych, co można wywnioskować z tytułu. Fakt, mam zły dzień, już któryś dzień z kolei, ale nie widzę potrzeby dzielić się tym z wami wszystkimi, wybaczcie; kto ma wiedzieć, ten i tak wie. Jak już pewnie zauważyliście, Dziennik pokładowy dorobił się nowej skórki, tym razem jest to zmodyfikowana wpBurn Blue, którą pieszczotliwie przezwałem Capricą (poprzednia była Coruscantem), a która będzie na dniach poddawana kolejnym drobnych przeróbkom, by jak najlepiej i najdłużej służyć temu blogowi. A o czymże dzisiaj będę prawił? Zostawmy ponurą tematykę jakiej się ostatnio trzymam, odpocznijmy od trudnych tematów społeczno-religijnych i przejdźmy do czegoś luźniejszego, co mi poprawi humor. I w tym miejscu wracamy do tytułowego pytania i odpowiadamy na nie w kontekście blogowania. Po co to wszystko piszę, hm?

Ludzie piszÄ… blogi – fakt. Każdy ma swój wÅ‚asny powód, jawny lub skryty, ale trzeba przyznać, że blogosfera wciąż siÄ™ rozrasta, co mnie osobiÅ›cie bardzo cieszy, gdyż mam co przeglÄ…dać w nudne, samotne wieczory. Swego czasu, w mojej klasie zapanowaÅ‚a moda na bloga (Adam, Artur, dwóch Patryków), przez co Wordpress odnotowaÅ‚ spory wzrost liczby zakÅ‚adanych kont z II LO w ciÄ…gu tygodnia, ale w miarÄ™ upÅ‚ywu czasu, entuzjazm opadÅ‚ i do tej pory jako-tako utrzymaÅ‚ siÄ™ chyba tylko blog Artura. Fandom również jet nowoczesny, bo i tutaj coraz wiÄ™cej osób bierze siÄ™ do pisania czegoÅ› sensownego. Co mnie cieszy? Ano, fakt, iż blog nie wyglÄ…da w polskiej wyobrażeniu tak jak kilka lat wczeÅ›niej. Gdy pierwsza wersja Dziennika pokÅ‚adowego powstawaÅ‚a w czerwcu 2007, wrÄ™cz wstydziÅ‚em siÄ™ powiedzieć, że piszÄ™ bloga – wtedy równaÅ‚o siÄ™ to dziecinadzie i różowym fotoblogom (nie żebym przeciw nim coÅ› miaÅ‚), które zdominowaÅ‚y ówczesnych internet. Dzisiaj również mamy blogoÅ›mieci (spójrzmy na laureatów konkursu Blog Roku), to nieuniknione przy mentalnoÅ›ci polskich nastolatków, ale przynajmniej dziÅ› nikt nie wstydzi siÄ™ powiedzieć o blogowaniu – czasami jest to wrÄ™cz powód do dumy. Nikogo nie dziwi polityk, znany z telewizji dziennikarz, wykÅ‚adowca z prestiżowej uczelni czy inna znana persona, która prowadzi prywatny dziennik, a kiedyÅ› byÅ‚oby to nie do pomyÅ›lenia. OsobiÅ›cie, wolÄ™ czytać blogi znajomych (chociaż wyjÄ…tkiem jest Bear McCreary), których liczba stale roÅ›nie i nic nie wskazuje na to, by coÅ› to zmieniÅ‚o. No dobra, lubiÄ™ czytać to caÅ‚e taÅ‚atajstwo, ale po jakÄ… cholerÄ™ sam piszÄ™?

Jedną z moich najuciążliwszych wad jest to, że dużo mówię. Czasami nawet za dużo. Bierze się to być może z tego, że lubię, gdy ktoś mnie słucha, a internet jest doskonałą platformą do przekazywania informacji i nikt nie może temu zaprzeczyć. Lubię też wyrażać swoje poglądy na wiele tematów, chociażby po to, by usłyszeć opinię innych i móc w razie czego uciec się do ciekawej dyskusji na zdrowe argumenty. Dlatego też Wasze komentarze, moi drodzy, sprawiają mi niemałą przyjemność; może to z boku wyglądać jakbym chciał mieć jak najwyższą ich liczbę (zjawisko powszechnie znane jako zbieranie pokemonów), ale to nie o to chodzi. Satysfakcjonuje mnie rozwinięta dyskusja jaką można było zaobserwować przy tematyce homoseksualizmu, dzisiejszej edukacji, Kościoła czy też mojej abstynencji alkoholowej. Poza tym, każdy autor bloga wie, że liczba komentarzy jakoś poprawia humor; widzimy przez to, że ktoś to w ogóle czyta i ma jakieś zdanie na ten temat, że nie piszemy do ściany, że ma to jakiś sens. Lubię usiąść przed monitorem i poczytać jak wypowiadacie na zaprezentowany przeze mnie temat, bo przecież piszę to dla Was, prawda?

Faktycznie, samo pisanie również sprawia mi satysfakcjÄ™, ale nigdy nie robiÅ‚bym tego dla siebie. Po przez prowadzenie prywatnego bloga mógÅ‚bym sobie coÅ› udowadniać, ale… Po co, czy miaÅ‚oby to jakikolwiek głębszy sens? Czy i tak nie wystarczajÄ…co utrudniam sobie życie i poddajÄ™ samego siebie kolejnym próbom? Moi drodzy, poprzez Dziennik pokÅ‚adowy możecie mnie lepiej poznać i zrozumieć (albo przynajmniej siÄ™ starać zrozumieć), ale także zobaczyć, że nie jestem taki, na jakiego mogÄ™ wyglÄ…dać na pierwszy rzut oka. Å»eby to jakoÅ› Å‚adnie zakoÅ„czyć, powiem, że The Plan and Razor mnie nie zawiódÅ‚, Caprica mi siÄ™ coraz bardziej podoba, psychicznie przygotowujÄ™ siÄ™ na Pyrkon i Dni Fantastyki 2010, a także ogólnie jestem zadowolony z wiÄ™kszoÅ›ci pÅ‚aszczyzn mojego życia. Wkrótce wreszcie kupiÄ™ tÄ™ domenÄ™, by Dziennik lepiej wyglÄ…daÅ‚ w sieci (planowany adres to aquenral.net – inne opinie mile widziane), skoÅ„czÄ™ dopieszczać nowÄ… skórkÄ™ i zacznÄ™ Was zasypywać kolejnymi dywagacjami na wszelaki temat. ObyÅ›cie to przetrwali i mieli zawsze chwilkÄ™ czasu na przeczytanie i skomentowanie kolejnego artykuÅ‚u. So say we all!


Autorem wszystkich artykułów na powyższej stronie jest Krzysztof Rewak.
Oryginalny layout wpBurn Blue, tłumaczenie: Perfekta.pro